65daysofstatic - The destruction of small ideas (2007)
31 grudnia 2009 RECENZJE

Pewne rzeczy ciężko zrozumieć, ale inne jeszcze ciężej. Maniakalne poszukiwania rozwiązań wśród cierni, w gęstwinach puszcz, w zamotanych kłębkach tylko pogłębia beznadziejność sytuacji. Wszak nawet Piotrek Kupicha wie, że słowa niczego nie zmienią*. Lepiej przejść w milczenie, lepiej poznać emocje, lepiej polegać na mowie ciała. Ono nie kłamie.
Muzyka też nie.
Dlaczego ludzie nie umieją porozumiewać się muzyką.
Może słuchają za mało 65daysofstatic.
No i tak się zastanawiam.
Czy jeżeli teraz coś napiszę, będzie to miało sens?
Słowa - czasami brzmią, ale ogólnie są abstrakcyjne. Słowo samo w sobie nic nie znaczy. Musi coś określać (”kocham cię” - funkcja emocjonalna, “ty durniu, wynoś się stąd!” - funkcja imperatywna) albo być przez coś określane (ton głosu, ewentualnie caps lock).
No a muzyka, hm. To piękne, że można nią wyrazić więcej, niż:
a. można się spodziewać i
b. w jakikolwiek inny sposób.
Że nie trzeba mówić, wystarczy słuchać. Że można aż tak zatracić się w dźwięku.
Bo ja to wszystko pisałam w odniesieniu do i na kanwie The destruction of small ideas.
Jeśli coś zaczyna się od pianina, nie może być złe.
1. When we were younger & better [6:54]
2. A failsafe [4:28]
3. Don’t go down to sorrow [6:55]
4. Wax futures [4:03]
5. These things you can’t unlearn [6:27]
6. Lyonesse [3:26]
7. Music is music as devices are kisses is everything [5:20]
8. The distant and mechanised glow of eastern european dance parties [3:33]
9. Little victories [5:14]
10. Primer [4:51]
11. White peak / Dark peak [3:57]
12. The conspiracy of seeds [7:08]
65daysofstatic - Don’t go down to sorrow
* Nie, nie słucham Feela.
Tagi: experimental, math rock, post-rock, Wielka Brytania
Wesołych i muzycznych!
24 grudnia 2009 NEWSY
Załoga shoegaze.pl życzy Wam, Drodzy Czytelnicy: zdrowych, spokojnych i pełnych relaksu Świąt Bożego Narodzenia oraz dobrej muzyki i wielu inspiracji w Nowym Roku 2010!
Podsumowanie roku Pitchfork’a - 50 najlepszych albumów…
22 grudnia 2009 NEWSY

Pitchfork ogłosił ranking 50. najlepszych albumów mijającego roku. Na liście pojawiło się wiele kapel, które gościły się na naszej stronie. W pierwszej dziesiątce znalazły się:
na 10. Girls - Album, 
9. Fever Ray - Fever Ray, 
8. Phoenix - Wolfgang Amadeus Phoenix, 
7. Bat For Lashes - Two Suns, 
6. Grizzly Bear - Veckatimest, 
5. Raekwon - Only Built for Cuban Linx… Pt. II, 
4. The Flaming Lips - Embryonic, 
na 3. moi faworyci z The xx - The xx, 
2. Dirty Projectors - Bitte Orca, 
można się było spodziewać, że na 1. wyląduje Animal Collective - Merriweather Post Pavilion, 
Yo La Tengo - Popular songs, zostali sklasyfikowani na 29. miejscu, dopiero na 33. znalazł się Bibio - Ambivalence Avenue, ostatnią pozycję zajęli Woods - Songs of Shame
Wszelkie rankingi są dla muzyki swego rodzaju trucizną. Nie mniej jednak pozwalają one bezpośrednio docenić wykonawców i mogą być powodem zażartych dyskusji wśród audiofilów
Muzyka w końcu broni się sama.
Pełny ranking można zobaczyć TU
Tagi: pitchfork, ranking 2009
Black Rebel Motorcycle Club wracają do Polski
20 grudnia 2009 NEWSY
Black Rebel Motorcycle Club jednak wracają do Polski. Wczoraj (18 grudnia) opublikowali biuletyn na swoim profilu myspace, w którym ogłosili nowe daty europejskiej trasy koncertowej. Szczęśliwie dla nas, obok duńskiego Aarhus i czeskiej Pragi, znalazła się tam również Warszawa. BRMC mają zagrać 23 maja w klubie Stodola, a sprzedaż biletów ma ruszyć (teoretycznie!) już 21 grudnia. Na razie jednak ich cena jest nieznana.
Tagi: alternative, garage, neo-psychedelic, rock, USA
Felix potrzebuje waszej pomocy
19 grudnia 2009 NEWSY

Felix Bondareff znany głównie ze swojego jednoosobowego projektu Amazing Electronic Talking Cave opublikował ostatnio na swoim profilu myspace apel o pomoc. Jako avatar ustawił następujący napis: “I’m deaf on my right ear. I need help. Send me a message for details”. Jak się okazało, artysta złapał ciężkie przeziębienie, które spowodowało, że chwilowo utracił słuch w prawym uchu. Niestety, nie stać go na leczenie (zapomnijcie o państwowym leczeniu w Rosji) i stąd wołanie o pomoc do swoich znajomych i fanów. Dlatego jeśli chcecie pomóc, wyślijcie mu wiadomość z prośbą o szczegóły. Każdy gest ma znaczenie!
Tagi: garage, neo-psychedelic, Rosja, shoegaze
Zacznij Święta alternatywnie
18 grudnia 2009 NEWSY

Już w ten wtorek 22 grudnia warszawska Hydrozagadka zaprasza na wspólne rozpoczęcie przerwy świątecznej. Zanim więc zabijecie karpia, ubierzecie choinkę i upieczecie ciasto, wpadnijcie na koncert 4 alternatywnych kapel, które Was na pewno wprowadzą w rodzinną i ciepłą atmosferę Świąt. A zagrają dla Was: The Spouds, Rachael, Chasing the Sunshine i Parisian Lark. Cena biletu niedroga bo wynosi tyle co cena jednego piwa na miejscu
Start: godzina 20.
Tagi: alternative, indie, Polska, post-punk, shoegaze
Nowa EP’ka Animal Collective
17 grudnia 2009 NEWSY

Fani AC zawsze z niecierpliwością czekają na nowe nagrania, wtedy to bowiem przychodzi pora sądu: będą lepsi niż do tej pory (wszyscy pragną aby tak było, mimo że osiągnięcie doskonałości w przypadku tej kapeli nie jest czymś odległym) czy może rozczarują. Jak do tej pory każda nowa płyta była pozytywnym zaskoczeniem. Tak jest i tym razem. EP’ka nosi tytuł Fall Be Kind i została oceniona przez Pitchfork na na 8.9 w 10 stopniowej skali…
Z niecierpliwością czekamy więc na świeży krążek.
Tagi: experimental, freak folk, indie rock, psychodelic, Stany Zjednoczone
Anneke van Giersbergen & Agua De Annique – In Your Room (2009)
16 grudnia 2009 RECENZJE

Tej pani coś się chyba pomyliło. W przeciągu 2009 roku to trzeci krążek sygnowany jej nazwiskiem. Kolejny zupełnie nikomu niepotrzebny. Nie ma tutaj nic wciągającego. Kompozycje są mizerne i mdłe. Podczas słuchania tych kiepskich pioseneczek, kilka z nich, przywodzi mi nawet na myśl projekt Blackmore’s Night, co do końca nie jest jednak prawidłowe ale nic na to nie poradzę, że w pewnym (złym) sensie taki wydźwięk one mają. Nie znajdziemy w tej muzyce nic czym tak bardzo przekonywał kiedyś The Gathering. Na In Your Room wysłuchać można tylko najzwyklejsze rockowe patenty + mnóstwo smęcenia i zastanawia mnie po co wydaje się 3 przeciętne płyty jednego roku zamiast popracować nad czymś do czego słuchacz będzie chciał wracać. Mamy teraz słaby The Gathering i nudną jak flaki z olejem Anneke. Kiepsko to wygląda… I nawet najciekawsza piosenka Adore, która ma w sobie pewną zaciętość, mimo, iż umieszczona na sam koniec, nie jest w stanie podnieść tego krążka ani zmienić mojego zdania. Mówię zdecydowane „nie” takim nagraniom, ponieważ wiem jaki potencjał drzemie w tej Holenderce. Teraz jest tylko przeciętność, na którą zdecydowanie szkoda czasu…
a jak stwierdziła niegdyś śpiewaczka operowa Maria Callas: “Przeciętność w sztuce jest nie do wybaczenia”.
3,5/10
1. Pearly [3:32]
2. Hey Okey! [2:34]
3. I Want [3:14]
4. Wonder [3:06]
5. The World [3:52]
6. Sunny Side Up [2:46]
7. Physical [3:47]
8. Home Again [4:37]
9. Wide Open [3:15]
10. Longest Day [4:11]
11. Just Fine [3:27]
12. Adore [3:57]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: female vocalists, Holandia, rock
Volga - transowy folk (11.11.09 Dobra Karma)
13 grudnia 2009 KONCERTY

Dzięki inicjatywie Dobrej Karmy mogliśmy uczestniczyć w niecodziennym wydarzeniu. Volga/Волга zespół z Moskwy gra bardzo interesującą muzykę łączącą w sobie różne odmiany elektroniki, industrial, folk, psychodelię a w to wszystko wplatany jest od czasu do czasu wątek trip-hopowy. Eklektyczność ta przynosi ze sobą wyjątkową i specyficzną aurę. Potrafi wprowadzić w pewnego rodzaju pozytywny trans a to rzadkość i należy stwierdzić, że pewna oryginalność w tych dźwiękach się kryje. Trochę drażni mnie jednak w tym przypadku folkowy charakter wokalu, który pomimo wszystko wprowadza bardzo osobliwy wydźwięk całości, jednak najbardziej przypadły mi do gustu instrumentalne momenty. Volga, której skład liczy cztery osoby, podczas koncertu była wspomagana jeszcze przez dziewczynę grającą na bębnie. Całość wypadła bardzo dobrze a przyznam się, że po wysłuchaniu udostępnionych utworów na myspace zespołu raczej sceptycznie podchodziłem do tego występu. Nagłośnienie było świetne i wydaje mi się, że przestrzeń tego miejsca była idealna dla takiego zespołu. Czekam na podobne smakołyki…
———-
Lucjan Lucimiński
Nowy teledysk Massive Attack
13 grudnia 2009 NEWSY

Teledyski są jedną z lepszych dróg promocji dla nowych nagrań. Massive Attack postawiło na modny ostatnio sposób na zdobycie rozgłosu, a mianowicie szokujący teledysk o lekkim zabarwieniu erotycznym. Kawałek nosi tytuł Paradise Circus, a na wokalu możemy usłyszeć Hope Sandova. Jest to zapowiedź nowego albumu MF, Heligoland, który ukaże się w styczniu 2010 roku. Tytuł albumu oznacza mały archipelag wysp niemieckich na morzu północnym…
W klipie użyto fragmentów z filmu pornograficznego The Devil in Miss Jones nakręconego w 1973 roku, w którym wystąpiła Georgina Spelvin. Reżyserem teledysku jest Toby Dye.
Krótki film na temat teledysku wraz z jego fragmentami możecie zobaczyć TU (jedynie dla pełnoletnich)
Tagi: ambient, chillout, downtempo, electronica, Wielka Brytania
BOY IN STATIC
11 grudnia 2009 ZESPOŁY
Zespół z San Francisco, który tworzą Alexander Chen (główny wokal, altówka, klawisze, gitara) i Kenji Ross (perkusja, beaty, sampler, boczny wokal). Ich demo z 2003 r. trafiło pod oględziny The Notwist, którzy w 2004 r. zdecydowali się wydać ich debiutancki album, Newborn. W następnym roku chłopcy z BIS zaangażowali się w trasę koncertową po Europie i Stanach Zjednoczonych jako support 13 & God. Po wydaniu Violet i kolejnych trasach koncertowych (Japonia, Stany Zjednoczone), bogatsi w doświadczenia wrócili do studia, by na nowej płycie - Candy Cigarette - połączyć lata 60. i 80. z całkiem współczesnymi gośćmi, a byli to: Marc Bianchi (Her Space Holiday), Liz Enthusiasm (Freezepop), Ulrich Schnauss. Występowali z takimi zespołami, jak Freezepop, Lymbyc Systym, Why?, Stereo Total. Współpracowali z Her Space Holiday, Alias, Styrofoam, Montag, Helios, Future Bible Heroes. Prywatnie Alexander cieszy ucho muzyką m.in. The Magnetic Fields, Casiotone For The Painfully Alone i Radiohead, a Kenji - The Beach Boys, Wilco i Davida Bowiego.
Dyskografia:
EP:
Lifetime achievement award (2005)
LP:
Newborn (2004)
Violet (2006)
Candy cigarette (2009)
Tagi: indie, pop-rock, Stany Zjednoczone
Everything Is Made In China, Powieki - zamieszanie (1.12.09 Hydrozagadka)
10 grudnia 2009 KONCERTY

Wkład w ten koncert miałem nie tylko od strony uczestnika ale zostawię to na boku tak jak nie będę również wspominał o Hydrozagadce, o bossie tego klubu i akustyku pracującemu tam. Nie za bardzo chce mi się też pisać o Powiekach, które w ostatniej chwili zagrały support. Byłem na nich już nie raz, nie dwa i nie jestem odpowiednią osobą do ich komentowania. Wiadomo, że ich lubię. Podczas tego występu chłopaki zagrali jeden! nowy numer, którego wcześniej nie słyszałem więc coś się do przodu porusza i to dobra informacja. Co do nagłośnienia to było naprawdę źle. Zwłaszcza podczas koncertu grupy Everything Is Made In China. I mimo, że Rosjanie mieli swojego akustyka to nic się nie da zrobić z takim sprzętem jakim dysponuje to miejsce. Z wokalem było najgorzej. Chciałbym napisać, że to świetny był występ lecz przy całym moim życzliwym nastawieniu do EIMIC nie mogę. Najgorsze jest to, że nie z ich przyczyny taka wtopa nastąpiła tylko tak jak wspominałem problem był w nagłośnieniu i akustyce samego miejsca. Tym bardziej w dalszym ciągu nie mogę sobie wyobrazić jak fatalnie wypadłoby to w Jadłobaraku. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do upadku całego Dobrego zagłębia. Wracając do EIMIC to oczywiste było, że skupią się na prezentacji i promocji nowej płyty Automatic Movements. I muszę stwierdzić, że lutowy koncert w HRC był bardziej porywający z kilku względów. Na pewno dużą rolę wtedy odgrywało osłuchanie się z materiałem z pierwszego albumu, który dominował. Teraz w większości nowe piosenki usłyszeć można było pierwszy raz a wydaje mi się, że to co się już zna, lepiej “wchodzi” na żywo. Natomiast kiedy słucha się pierwszy raz nowych nagrań przy tak słabym nagłośnieniu to nawet nie można się wyrazić w jakikolwiek sposób o tym nowym materiale. Nie było też aż tak źle, nie chcę demonizować. EIMIC gra fajną, w niektórych momentach naprawdę porywającą muzykę, jednak o płycie Automatic Movements opowiem jak dobrze się z nią osłucham co już mam możliwość czynić dzięki miłemu gestowi jaki sprezentowali mi sami muzycy! Najbardziej irytuje mnie frekwencja w tym 2,5 milionowym mieście, które znów okazało się wioską.
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: experimental, indie rock, post-rock, psychedelic
French Teen Idol - (Un)Told Prejudices
9 grudnia 2009 TELEDYSKI
Tagi: ambient, electronic, post-rock, shoegaze, Włochy
French Teen Idol - El Siete Es La Luz (2009)
9 grudnia 2009 RECENZJE

O Andrea Di Carlo znanym pod muzycznym pseudonimem French Teen Idol usłyszałem pierwszy raz za sprawą utworu (un)told Prejudices znajdującego się na jego płytowym debiucie. Zwróciłem na niego szczególną uwagę dlatego, że skojarzyłem znajdujący się na nim jeden z moich ulubionych cytatów z książki pod tytułem 25th Hour w wersji filmowej wypowiedzianej głosem Edwarda Nortona, który zagrał w tej adaptacji główną postać. Ścieżka z tym właśnie tekstem z filmu Spike’a Lee podłożona przez FTI do partii pianina tak bardzo oddziałuje, że nie było wyjścia, musiałem przyjrzeć się całości. I zostałem wciągnięty w tę muzykę bardzo mocno. Elektroniczno ambientalny post-rock z od czasu do czasu trip-hopowym rytmem wraz z podkładami ścieżek filmowych i dziwnym, rzadko się pojawiającym, „przesterowanym” wokalem zauroczył mnie. Najbliżej FTI jest do M83 i Port-Royal ale to nieco spokojniejsza muzyka niż u wymienionych twórców. Najnowszy, trzeci, album Włocha zatytułowany El Siete Es La Luz (7 jest światłem) jest równocześnie jego najlepszym dziełem. To fascynująca podróż bez przełomowych zwrotów ale za to z czarującą konsekwencją pełni. Widać, że nie ma tutaj dźwięków z przypadku i ta integralność jest dla mnie najistotniejsza w tej płycie. Jest również ta wspaniała przestrzeń, do której zawsze przywiązuję uwagę i którą powiększa jeszcze bardziej, snujący się, damski głos. Wszystkie elementy pięknie się uzupełniają w strefie, której nie da się sprowadzić ot tak do słów, których używamy. To jest muzyka, którą trzeba przeżywać a nie opisywać. Jednym wyrażeniem – mistrzostwo wrażeń. Przy Dying In Time już wspomnianego Port-Royal to najlepsza płyta roku.
10/10
1. Rome Shrugged [4:16]
2. I Want George Soros [6:21]
3. War Is Kind [5:01]
4. Fragile Chords [4:24]
5. The Constant [7:15]
6. Last Train To Santiago [5:46]
7. El Siete Es La Luz [5:04]
8. Prendre Son Temps [12:25]
———
Lucjan Lucimiński
Tagi: alternative, post-rock, shoegaze, Włochy
Jonsi z Sigur Rós i solowy album
8 grudnia 2009 NEWSY

Jon Thor Birgisson, czyli Jonsi z Sigur Rós nie próżnuje. Po wydaniu płyty nagranej razem ze swoim partnerem Alexem pod szyldem Riceboy Sleeps 22 marca 2010 światło dzienne ujrzy solowy projekt Jonsiego. Płyta bedzie nosiła nazwę Go i znajdzie się na niej 9 utworów. Jeden z nich Boy Lilikoi można już pobrać z oficjalnej strony Jonsiego.
Lista piosenek, które znajdą się na albumie:
Go Do
Animal Arithmetic
Tornado
Boy Lilikoi
Sinking Friendships
Kolnidur
Grow Till Tall
Around Us
Hengilas
School Of Seven Bells - Alpinisms (2008)
8 grudnia 2009 RECENZJE

Jeden z debiutów roku 2008! I nie ma w tym żadnej przesady. Już po wcześniejszych nagraniach, sprzed długogrającego krążka, można się było tego spodziewać. Zespół pochodzący z Brooklynu, w którego skład wchodzą bliźniaczki Alexandra i Claudia Deheza oraz Benjamin Curtis (wcześniej Secret Machines), grają jak sami twierdzą Cathedral Cubs Cru-Gaze i szczerze przyznam, że w tej nazwie jest to coś co przedstawiają muzycznie. Jednak będąc ostrożnym należałoby włożyć ich do szafek podpisanych shoegaze, dream-pop, electronic, experimental, psychodelic ale znaleźć też można wstawki typowo orientalne czy folkowe. Idąc dalej należy stwierdzić, że muzyka zawarta na Alpinisms, jest bardzo melodyjna i harmonijna, przy czym, rytm i tępo nabierają mnóstwo znaczenia. Nie mogę się uwolnić od tych dźwięków. Siostry przyciągają głosem i wplatają w dziwny trans ciągłym powtarzaniem fraz (zwłaszcza na Iamundernodisguise). Muszę też zdradzić, że elektronika tutaj użyta, która dodaje tła i rytmu jest naprawdę smakowitą przyprawą. Kiedy już dochodzi do podsumowania, nasuwa mi się jeszcze takie spostrzeżenie, że całość jest cudownie delikatna, zwiewna i pewnie dlatego wnosi w słuchacza świeży podmuch, oczarowanie i przynosi pewnego rodzaju ulgę. Ach to rozmarzenie… Nawet coś z dźwiękowej skali Port-Royal można odnaleźć pod koniec bardzo długiego Sempiterna Amaranth. Wciągająca płyta, kolejna, która pokazuje jak dobrze ma się nowojorska scena.
9/10
1. Iamundernodisguise [3:47]
2. Face To Face On High Places [4:40]
3. Half Asleep [4:20]
4. Wired For Light [4:57]
5. For Kalaja Mari [4:17]
6. White Elephant Coat [4:17]
7. Connjur [4:40]
8. Sempiternal/Amaranth [11:26]
9. Chain [4:22]
10. Prince Of Peace [3:05]
11. My Cabal [5:09]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: dream pop, electronic, experimental, folk, orient, psychedelic, shoegaze
School Of Seven Bells - Iamundernodisguise
8 grudnia 2009 TELEDYSKI
Tagi: dream pop, electronic, experimental, folk, orient, psychodelic, shoegaze
Kammerflimmer Kollektief - Jinx (2007)
7 grudnia 2009 RECENZJE

Wskazywanie różnych wariacji na temat krótkich ram czasowych. Poranny wydźwięk wolności ukrytej w samotności. Skuteczny aczkolwiek pretensjonalnie trzymany w poważaniu. Zamilkłe wspomnienia beztroskości pozostają ku uciesze radości. Broniące pokłady siły opuszczają bezbronne mury skóry. Dopuszczają do siebie tylko niewidoczne wnikające wraz z powietrzem myśli o zazdrosnej posturze. Wskrzeszając ciało do działań nie poznaję otoczenia. Plamy obrazów opowiadające nieznane historie. Lubiąc się w nie zanurzać pozwalam na to wszystko nie potrafiąc już spojrzeć za siebie. Podczas wynurzania się wyrasta wrażliwości smak. Ciężki wyrazisty i nie do zniesienia. Fantazyjnie zimne barwy przypominają wtedy o dźwiękach głębiej ukrytych nadających sensu snującego się pod nimi. Nurzanie się w tych ramach zwiewne pozostawia odczucia.
Świadomie intensywne snucie rytmicznych halucynacji.
9/10
1. Palimpsest [6:27]
2. Jinx [7:20]
3. Live At The Cactus Tree Motel [4:14]
4. Gammler, Zen & Hohe Berge [3:55]
5. Both Eyes Tight Shut [3:26]
6. Jinx (Version) [7:10]
7. Nest [2:26]
8. Subnarkotisch [10:46]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: ambient, electronic, experimental, jazz, post-rock
BOWERY ELECTRIC
7 grudnia 2009 ZESPOŁY

Nowojorski zespół założony w 1993 roku przez byłego protegowanego La Monte Young - Lawrence’a Chandlera (wokal, gitara) i Marthę Schwendener (wokal, bas). Do kompletu dobrali perkusistę - Michaela Johngrena i zaczęli grać pierwsze koncerty. Wytwórnia Kranky Records, urzeczona Drop, skontaktowała się z zespołem. Tak doszło do powstania pierwszej płyty długogrającej, pozytywnie przyjętej przez krytyków. Bowery Electric łączy elektryczne brzęczenie gitar, analogowe basy i zawodzący wokal z downtempowym hip-hopowymi beatem. Przy nagrywaniu drugiej, do duetu dołączył perkusista Wayne Magruder. Beat jest wynikiem ich zwiększonych inspiracji hip-hopem i elektroniką. Zmodyfikowali swoje podejście do komponowania i nagrywania, opuszczając tradycyjne rockowe techniki na rzecz tworzenia piosenek z sampli i sekwencjonowania, wciąż jednak używali instrumentów analogowych - i sterty podniszczonych winyli - jako źródeł dźwięku, manipulując nimi poprzez połączenie analogowych i cyfrowych technologii i przetwarzania sygnału. Od nagrania Lushfile zespół nie wydał już żadnego krążka. Lawrence występował z Experimental Audio Research i produkował remiksy dla zespołów takich jak: Calla, Mercova i Tristeza, Martha natomiast wydała album Sola. Bowery Electric to jedna z pierwszych amerykańskich grup występujących z laptopem, mikserem estradowym i samplerem razem z gitarą, basem i perkusją. Ich utwory pojawiły się między innymi na: The new atlantis, Deepwater black - Inclonation vol. one, Chillout basscapes 2 czy Dark city nights vol. 1.
“Wirujące, hipnotyczne beaty wraz z oszałamiającym szeregiem sampli, sekwencji i najpiękniejszego gitarowego noise’u odkąd Kevin Shields ostatni raz włączył swego Fendera Jazzmastera.” (uk.real.com)
Dyskografia:
EP:
Drop (1994)
LP:
Bowery Electric (1995)
Beat (1996)
Vertigo (1997)
Lushlife (2000)
Bowery Electric - Fear of flying
Tagi: ambient, downtempo, elektronica, experimental, post-rock, psychodelic, rock awangardowy, shoegaze, space rock, Stany Zjednoczone, trip hop
Port-Royal - ekscytacja w przestrzeni nieograniczonej (29.11.09 CBA)
5 grudnia 2009 KONCERTY

Nie ma sensu się rozpisywać i komentować poszczególnych utworów. Nagłośnienie było świetne, przestrzeń basenu odpowiednia. Zespół Port-Royal znalazł w swojej muzyce taką skalę dźwięku, którą porównać można do ciągłej ekscytacji. Porażająca jej siła sprawiła, że koncert ten był moim najsilniejszym erotycznym doznaniem muzycznym jakie dane było mi przeżyć. Każdy utwór miał to coś w sobie a ostatni rozrzucił w najdalsze sfery wyobrażeń, po czym długo musiałem do siebie dochodzić. Podprogowa wręcz historia. Należy też przyznać, że na żywo Port-Royal wypada jeszcze lepiej niż na płytach. Ach i była też Natalia… Przestrzeń i energia w tym muzycznym wirze do cna wsysającym… Zjawiskowe
trudna do opisania
erotyczna podróż
w świat wrażeń niezwykłych
pełnych emocji i doświadczeń
Ps. W CBA pojawiło się tylko około 30 miłośników tych cudownych dźwięków. Kto nie był ten trąba…
———
Lucjan Lucimiński
Tagi: ambient, electronic, post-rock, shoegaze, Włochy
And So I Watch You From Afar i Maybeshewill - eksplozja dźwięku (19.11.09 No Mercy)
4 grudnia 2009 KONCERTY

Dotarłem na miejsce spóźniony o jakieś 2 numery zespołu And So I Watch You From Afar. Znałem przed koncertem i epkę This Is Our Machine And Nothing Can Stop It wydaną w 2007 roku, i tegoroczną płytę, nawet z jej drugą dodatkową częścią. Tego dnia natomiast wybierałem się zwłaszcza na Maybeshewill. I takiego koncertu jakiego chciałem, doczekałem się. Zespół Maybeshewill przyniósł to czego się spodziewałem. Potwierdził, że grają niezwykłe i bardzo atrakcyjne dźwięki. Tak zwane „ciary” też były. Jest jednak problem już w samym odegraniu tej muzyki na żywo. Jeszcze brak 4 struny w basie jestem w stanie bez problemu zrozumieć ale braku klawiszy na scenie już nie do końca. Ten sam problem ma God Is An Astronaut. Prezentowanie tychże dźwięków prosto z komputera jakoś mi nie pasuje. Zespół 65daysofstatic radzi sobie z tą kwestią bez zarzutu. Poza tym całość wypadła znakomicie zwłaszcza starsze He Films The Cloud PT.2 oraz The Paris Hilton Sex Tape. Tymczasem jak wrócę myślami do występu ASIYFA to przyznam, że mimo mojego osłuchania z płytami tego zespołu nie spodziewałem się tak przepełnionego ekspresją występu. Myślę, że jeszcze chwila i scena by się rozleciała pod jej “ciężarem”. Wiadomo, że jak coś pozytywnie zaskoczy to i w pamięci się lepiej zachowa. Tak jest i tym razem.
Tego dnia w Warszawie grał również zespół Placebo, moja obecność w No Mercy jest odpowiedzią na to jaką muzykę w tym momencie bardziej szanuję. Poza tym po występie Briana i spółki na Heinekenie i tak na Torwar bym się nie wybrał nawet gdyby koncertu Maybeshewill nie było w tym samym czasie. Jednakże jakby organizator dostrzegł ten pokrywający się gig Placebo i zorganizował wydarzenie z No Mercy w innym terminie, może, mimo różnicy gatunkowej, pojawiłoby się tam więcej osób… a tak, było nas niewiele.
Ps. Oczywiście nie wyobrażam sobie bym miał przeżywać ten wieczór w Jadłobaraku, który i tak prawdopodobnie by się rozleciał pod naporem dźwięków chłopaków z And So I Watch From Afar i Maybeshewill.

———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: instrumental, math rock, post-rock
