Jóhann Jóhannsson - Fordlandia (2008)
5 lutego 2010 RECENZJE
I tak nas dopada codziennie nocy czar. I tak pośród jej ciemności wyzwala w nas potrzebę zanurkowania w jej głębię smug. Noc więcej rozumie, noc jest tak samo samotna jak my. Daje spokój a jednak układa do snu nagich, samotnych, próbujących zapomnieć o dniu. Jednak to przecież noc wprowadza w nowe życie. Życie pod połacią powiek. Życie nienamacalne.. bez dotyku, bez dźwięku, bez oddechu a jeszcze bardziej intrygujące od rzeczywistości… Taka jest muzyka zawarta na tej płycie – jakby nieistniejąca.. tylko wyobrażona…
Uciekając w ten dziwny stan opowieści spod powiek drzemiących wydaje mi się on porównywalny do dotyku dźwięku otoczonego ciszą nocy. Jakby dźwięk był w tym co niewidoczne namacalny, jakby powietrze nie tylko istniało samo sobie wokół, jakby rozedrgane grało wydając słyszalność zderzających się atomów.. Zaiste ciekawe są to podróże w głąb niewyrażalności niewidzialnej… i tak chciałoby się pozostać w tym przeźroczystym śnie.. niewiarygodnym aczkolwiek ciągle kształtującym rzeczywistość. Lecz do niej nie chce się już po takich wrażeniach powracać i prosi się o więcej i więcej zapadając się coraz głębiej i głębiej… wydaje się jakby Fordlandia Jóhanna Jóhannssona była właśnie ze snu usnuta…
10/10
1. Fordlandia [13:43]
2. Melodia (i) [1:56]
3. The Rocket Builder (Lo Pan!) [6:25]
4. Melodia (ii) [1:49]
5. Fordlandia - Aerial View [4:33]
6. Melodia (iii) [3:12]
7. Chimaerica [3:23]
8. Melodia (iv) [2:45]
9. The Great God Pan Is Dead [4:56]
10. Melodia (Guidelines For A Propulsion Device Based On Heim’s Quantum Theory) [9:04]
11. How We Left Fordlandia [15:25]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: ambient, classical, electronica, experimental, Islandia
Grabek - elektroniki czar (12.12.09 Dobra Karma)
1 lutego 2010 KONCERTY

Ponad półtora miesiąca minęło od tego koncertu, już prawie zapomniałem o kilku słowach napisanych.. lepiej późno niż wcale..
Na Grabka do Dobrej Karmy wybierałem się jeszcze jakoś przed letnią przerwą, kiedy ów pan zaszczycił Warszawę swoją osobą. Wtedy jednak nie udało mi się dotrzeć. W sumie nie będę ukrywał, że na jego występ na HOFie, który zaczynał się o 2 w nocy też trafiłem przez dziwny zbieg okoliczności i dzięki temu w końcu udało mi się zaznajomić z tą muzyką a wręcz zostałem tam rozłożony na łopatki. Tak to bywa w momencie kiedy nieznany mi artysta trafi niczym Amora strzałą w sedno mego gustu.
Tak więc następnego występu w stolicy już nie mogłem przegapić, zwłaszcza wiedząc o tym, że Grabek siedzi gdzieś tam w studiu i nagrywa swoje nowe eksperymenty muzyczne. Utwory znane mi z epki Mono3some zagrane w nieco innych wersjach wypadły jeszcze lepiej niż na krążku, a te dopiero co spłodzone dzieci potwierdziły moje zdanie, że w tym momencie Grabek razem z duetem lady aarp rządzą na niezależnej, elektronicznej, scenie w Polsce. Muszę jeszcze wspomnieć, że na nowych „piosenkach” można usłyszeć wokalizy, które dodają osobliwego i niebywałego klimatu tym dźwiękom. Przyznaję, że z niecierpliwością będę czekał na każdą informację o długogrającym krążku tego nietuzinkowego artysty…
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: ambient, electronic, experimental, fusion
BROKEN GHOST
5 stycznia 2010 ZESPOŁY

Broken Ghost to projekt, który tworzy para Rosjan: Dima (gitara) i Diona (keyboard). Powstał w 2007 roku, na scenie muzycznej debiutował dwa lata później. Jako swoje muzyczne wpływy podają My Bloody Valentine, Belong. Co ciekawe, ich płytę można pobrać za darmo (legalnie!) z internetu, adres podano na MySpace zespołu. Póki co, niewiele o nich wiadomo, jedyne sprawdzone informacje można znaleźć na EPce. Ta obwieszcza, że mamy do czynienia z ambientowym kunsztem, muzyką powołująca do życia spokój oraz - jak mówi Dima - błogość niedzielnego poranka utkanego z promieni słońca i resztek snu.
Dyskografia:
Tichi star diaries (2009)
MySpace Broken Ghost, MySpace Diony
Tagi: ambient, elektro-akustyczna, instrumental, minimalistyczna, Rosja
Volga - transowy folk (11.11.09 Dobra Karma)
13 grudnia 2009 KONCERTY

Dzięki inicjatywie Dobrej Karmy mogliśmy uczestniczyć w niecodziennym wydarzeniu. Volga/Волга zespół z Moskwy gra bardzo interesującą muzykę łączącą w sobie różne odmiany elektroniki, industrial, folk, psychodelię a w to wszystko wplatany jest od czasu do czasu wątek trip-hopowy. Eklektyczność ta przynosi ze sobą wyjątkową i specyficzną aurę. Potrafi wprowadzić w pewnego rodzaju pozytywny trans a to rzadkość i należy stwierdzić, że pewna oryginalność w tych dźwiękach się kryje. Trochę drażni mnie jednak w tym przypadku folkowy charakter wokalu, który pomimo wszystko wprowadza bardzo osobliwy wydźwięk całości, jednak najbardziej przypadły mi do gustu instrumentalne momenty. Volga, której skład liczy cztery osoby, podczas koncertu była wspomagana jeszcze przez dziewczynę grającą na bębnie. Całość wypadła bardzo dobrze a przyznam się, że po wysłuchaniu udostępnionych utworów na myspace zespołu raczej sceptycznie podchodziłem do tego występu. Nagłośnienie było świetne i wydaje mi się, że przestrzeń tego miejsca była idealna dla takiego zespołu. Czekam na podobne smakołyki…
———-
Lucjan Lucimiński
Nowy teledysk Massive Attack
13 grudnia 2009 NEWSY

Teledyski są jedną z lepszych dróg promocji dla nowych nagrań. Massive Attack postawiło na modny ostatnio sposób na zdobycie rozgłosu, a mianowicie szokujący teledysk o lekkim zabarwieniu erotycznym. Kawałek nosi tytuł Paradise Circus, a na wokalu możemy usłyszeć Hope Sandova. Jest to zapowiedź nowego albumu MF, Heligoland, który ukaże się w styczniu 2010 roku. Tytuł albumu oznacza mały archipelag wysp niemieckich na morzu północnym…
W klipie użyto fragmentów z filmu pornograficznego The Devil in Miss Jones nakręconego w 1973 roku, w którym wystąpiła Georgina Spelvin. Reżyserem teledysku jest Toby Dye.
Krótki film na temat teledysku wraz z jego fragmentami możecie zobaczyć TU (jedynie dla pełnoletnich)
Tagi: ambient, chillout, downtempo, electronica, Wielka Brytania
French Teen Idol - (Un)Told Prejudices
9 grudnia 2009 TELEDYSKI
Tagi: ambient, electronic, post-rock, shoegaze, Włochy
Kammerflimmer Kollektief - Jinx (2007)
7 grudnia 2009 RECENZJE

Wskazywanie różnych wariacji na temat krótkich ram czasowych. Poranny wydźwięk wolności ukrytej w samotności. Skuteczny aczkolwiek pretensjonalnie trzymany w poważaniu. Zamilkłe wspomnienia beztroskości pozostają ku uciesze radości. Broniące pokłady siły opuszczają bezbronne mury skóry. Dopuszczają do siebie tylko niewidoczne wnikające wraz z powietrzem myśli o zazdrosnej posturze. Wskrzeszając ciało do działań nie poznaję otoczenia. Plamy obrazów opowiadające nieznane historie. Lubiąc się w nie zanurzać pozwalam na to wszystko nie potrafiąc już spojrzeć za siebie. Podczas wynurzania się wyrasta wrażliwości smak. Ciężki wyrazisty i nie do zniesienia. Fantazyjnie zimne barwy przypominają wtedy o dźwiękach głębiej ukrytych nadających sensu snującego się pod nimi. Nurzanie się w tych ramach zwiewne pozostawia odczucia.
Świadomie intensywne snucie rytmicznych halucynacji.
9/10
1. Palimpsest [6:27]
2. Jinx [7:20]
3. Live At The Cactus Tree Motel [4:14]
4. Gammler, Zen & Hohe Berge [3:55]
5. Both Eyes Tight Shut [3:26]
6. Jinx (Version) [7:10]
7. Nest [2:26]
8. Subnarkotisch [10:46]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: ambient, electronic, experimental, jazz, post-rock
BOWERY ELECTRIC
7 grudnia 2009 ZESPOŁY

Nowojorski zespół założony w 1993 roku przez byłego protegowanego La Monte Young - Lawrence’a Chandlera (wokal, gitara) i Marthę Schwendener (wokal, bas). Do kompletu dobrali perkusistę - Michaela Johngrena i zaczęli grać pierwsze koncerty. Wytwórnia Kranky Records, urzeczona Drop, skontaktowała się z zespołem. Tak doszło do powstania pierwszej płyty długogrającej, pozytywnie przyjętej przez krytyków. Bowery Electric łączy elektryczne brzęczenie gitar, analogowe basy i zawodzący wokal z downtempowym hip-hopowymi beatem. Przy nagrywaniu drugiej, do duetu dołączył perkusista Wayne Magruder. Beat jest wynikiem ich zwiększonych inspiracji hip-hopem i elektroniką. Zmodyfikowali swoje podejście do komponowania i nagrywania, opuszczając tradycyjne rockowe techniki na rzecz tworzenia piosenek z sampli i sekwencjonowania, wciąż jednak używali instrumentów analogowych - i sterty podniszczonych winyli - jako źródeł dźwięku, manipulując nimi poprzez połączenie analogowych i cyfrowych technologii i przetwarzania sygnału. Od nagrania Lushfile zespół nie wydał już żadnego krążka. Lawrence występował z Experimental Audio Research i produkował remiksy dla zespołów takich jak: Calla, Mercova i Tristeza, Martha natomiast wydała album Sola. Bowery Electric to jedna z pierwszych amerykańskich grup występujących z laptopem, mikserem estradowym i samplerem razem z gitarą, basem i perkusją. Ich utwory pojawiły się między innymi na: The new atlantis, Deepwater black - Inclonation vol. one, Chillout basscapes 2 czy Dark city nights vol. 1.
“Wirujące, hipnotyczne beaty wraz z oszałamiającym szeregiem sampli, sekwencji i najpiękniejszego gitarowego noise’u odkąd Kevin Shields ostatni raz włączył swego Fendera Jazzmastera.” (uk.real.com)
Dyskografia:
EP:
Drop (1994)
LP:
Bowery Electric (1995)
Beat (1996)
Vertigo (1997)
Lushlife (2000)
Bowery Electric - Fear of flying
Tagi: ambient, downtempo, elektronica, experimental, post-rock, psychodelic, rock awangardowy, shoegaze, space rock, Stany Zjednoczone, trip hop
Port-Royal - ekscytacja w przestrzeni nieograniczonej (29.11.09 CBA)
5 grudnia 2009 KONCERTY

Nie ma sensu się rozpisywać i komentować poszczególnych utworów. Nagłośnienie było świetne, przestrzeń basenu odpowiednia. Zespół Port-Royal znalazł w swojej muzyce taką skalę dźwięku, którą porównać można do ciągłej ekscytacji. Porażająca jej siła sprawiła, że koncert ten był moim najsilniejszym erotycznym doznaniem muzycznym jakie dane było mi przeżyć. Każdy utwór miał to coś w sobie a ostatni rozrzucił w najdalsze sfery wyobrażeń, po czym długo musiałem do siebie dochodzić. Podprogowa wręcz historia. Należy też przyznać, że na żywo Port-Royal wypada jeszcze lepiej niż na płytach. Ach i była też Natalia… Przestrzeń i energia w tym muzycznym wirze do cna wsysającym… Zjawiskowe
trudna do opisania
erotyczna podróż
w świat wrażeń niezwykłych
pełnych emocji i doświadczeń
Ps. W CBA pojawiło się tylko około 30 miłośników tych cudownych dźwięków. Kto nie był ten trąba…
———
Lucjan Lucimiński
Tagi: ambient, electronic, post-rock, shoegaze, Włochy
BOO AND BOO TOO
4 grudnia 2009 ZESPOŁY
Zespół ze Stanów Zjednoczonych, w jego skład wchodzą: Barret Emke (wokal, gitara), Luke Namee (gitara), Oscar Allen Guinn (gitara), Drew M. Gibson (gitara, efekty), Derek Solsberg (bas), Gaurav Bashyakarla (perkusja). Oscar udziela się w zespole Rooftop Vigilantes, a Gaurav - w Dactyls. Grają indie rocka z lat 90., łącząc burzliwość Sonic Youth i My Bloody Valentine ze swobodną żywiołowością Pavement. Czerpią z Wire i The Wedding Present, nawiązując przy tym do bardziej nowoczesnych zespołów, jak Liars i Broken Social Scene. Krzyczące gitary, łomoczące pianino, głębokie basy, brzęczące wzmacniacze i przede wszystkim wyjący wokal łączą się w formę hałaśliwego muzycznego krajobrazu, który jest bezładny, lecz schematyczny. W ciągu dwóch lat od powstania przeszli przez różne wcielenia i zmiany składu. Występowali z takimi zespołami, jak Broken Social Scene, Magnolia Electric Co., Death Cab For Cutie, The Black Angels, czy Rahim.
“Boo And Boo Too gra namiętny, ponadczasowy rodzaj emo-punka. Tęskny wokal i pełne zadumy gitary rozbudzają w nas nostalgię za tamtymi indie-rockowymi mix-tape’ami, które montowaliśmy w liceum.” (Time Out New York)
Dyskografia:
EP:
Oh (2005)
Boo & Boo Too (2007)
Casste piss set (2009)
LP:
No tempo (2008)
Tagi: ambient, emo, experimental, hardcore, indie rock, jungle, metal, punk, Stany Zjednoczone
KLIMT - wywiad dla shoegaze.pl
18 listopada 2009 WYWIADY

Klimt to Antoni Budzinski grający na co dzień na gitarze w sopockim zespole Saluminesia. Zadebiutował na składance Sleep Well III z utworem Ennui w maju 2007. W marcu 2008 ukazała się jego debiutancka płyta zatytułowana Jesienne odcienie melancholii.
Rozmawia Gabriela Szymaszkiewicz:
Shoegaze.pl: Co sprawia, że gitarzysta postanawia stworzyć solowy projekt? Czy ktoś pomagał Ci w nagraniu materiału na Jesienne odcienie melancholii? Jeśli tak to kto?
Klimt: Tzn. ja tworzyłem i nagrywałem muzykę zanim jeszcze powstał zespół Saluminesia. Oprócz twórczości zespołu miałem zawsze mnóstwo własnego materiału, który zupełnie różńił się od tego co działo się w zespole. Zawsze miałem w “zapasie” setki różnych kompozycji i utworów. Sama propozycja wydania płyty pojawiła się z zewnątrz. Mianowicie zainteresowała się moją twórczością wytwórnia z Warszawy. Na początku był to jeden utwór na składance Sleep Well III, a później był to już cały longplay. W tamtym okresie nie myślałem wogóle o wydaniu solowej płyty.
A odpowiadając na druga część pytania to jest to w pełni moje samodzielne dzieło. Tylko ja przy tym majstrowałem:).
Shoegaze.pl: Jako swoje inspiracje wymieniasz między innymi zespoły takie jak Slowdive, Mew czy Mogwai. Czy Twoja twórczość jest bezpośrednią odpowiedzią na fascynację tymi kapelami “są świetni, chciałbym robić coś podobnego” czy może wtórną, będąca następstwem funkcjonowania w takiej stylistyce?
Klimt: Te zespoły raczej poznałem później na swojej drodze. Zespołem, który chyba najbardziej ukształtował mnie jako muzyka to Smashing pumpkins. To jest dla mnie ta podstawa. Staram się raczej wypracować moją własną ścieżkę. I myślę, że osoby którym spodobała się moja pierwsza płyta widzą tą ścieżkę. Oczywiście podświadomie człowiek w pewnym stopniu naśladuje to czego słucha i nie da się od tego uciec, ale staram się raczej iść własną drogą.

Okładka płyty "Jesienne odcienie melancholii"
Shoegaze.pl: Pierwsze skojarzenie jakie pojawiło się w mojej głowie podczas słuchania Twojej płyty brzmiało: Jacaszek. Czy spotkałeś się już z tego rodzaju porównaniem i czy się z nim zgadzasz?
Klimt: No proszę, to porównanie słyszę pierwszy raz. Na pewno znajdujemy się na polskim rynku w tej samej szufladzie. Aczkolwiek dla mnie są to raczej odmienne światy, ale skojarzenie jak najbardziej właściwe.
Shoegaze.pl: Momentami jesteś bardzo shoegaze’owy a momentami zdecydowanie ambientowy, a może określiłbyś swój styl jako coś zupełnie nowego?
Klimt: No na pewno jest to jakaś mieszanka, gdzie tam jeszcze po drodze dochodzi post-rock. Dla mnie jednak najważniejsze jest “wnętrze” muzyki. Styl dla mnie jest na drugim miejscu, ale na pewno duże przestrzenie muzyczne mam naturalnie zaprogramowane w sobie.
Shoegaze.pl: Twoja płyta jest bardzo hipnotyzująca, czy kolejna będzie kontynuacją czy może będziesz eksperymentował z brzmieniem?
Klimt: Większość materiału na drugi krążek jest już właściwie skończona. Druga płyta będzie dosyć mocno różnić się od pierwszej. Brzmienie będzie zdecydowanie bardziej ostrzejsze, bardziej dynamiczne i będzie raczej mniej ambientowych klimatów. Muzyka będzie całościowo bardziej optymistyczna i “jaśniejsza” od Jesiennych. Tak z założenia nie zamierzam nigdy wydawać płyt, które będą kontynuacją poprzedniej. Dla mnie to jest taki naturalny proces zmiany. Człowiek po drodze się trochę zmienia. Muzyka zmienia się razem z nim.
Shoegaze.pl: Czy koledzy z Saluminesii pomagają Ci w twoich projektach?
Klimt: Janek - perkusista wspomaga mnie w graniu Klimta na żywo.
Shoegaze.pl: Gdzie można Cie usłyszeć na żywo?
Klimt: Narazie tylko w salce prób:), ale już niedługo powinny się pojawić koncerty.
Shoegaze.pl: Twoje muzyczne numer 1: utwór, płyta a może cała twórczość artysty lub zespołu, coś do czego zawsze wracasz…
Klimt: Jak już wcześniej powiedziałem kapelą nr 1 będzie zawsze dla mnie Smashing Pumpkins. Plyty Mellon Collie… , Adore i Machina to dla mnie taka podstawa, do której zawsze lubię wrócić. Jeśli chodzi o ulubiony utwór czy album to nie byłbym w stanie wskazać.
Chociaż znalazloby się na pewno parę ważniejszych płyt, które z rożnych powodów są mi szczególnie bliskie, m.in. NIN - The Downward Spiral, wspomniane wczesniej Mellon Collie zespołu Smashing Pumpkins, The Cure - Kiss Me,Kiss Me,Kiss Me , Ulrich Schnauss - A Strangely Isolated Places, South - From Here on In, Sigur Ros - Agaetis Byrjun. No i oczywiscie Klimt - Jesienne odcienie melancholii :).
Shoegaze.pl: Czy myślisz o wydaniu płyty za granicą - tam rynek jest zdecydowanie bardziej chłonny na tego rodzaju alternatywę..
Klimt: Wydaje mi się, że najpierw trzeba opanować swój rodzimy kraj, a później dopiero atakować na zachód. Najpierw tutaj muszę stać się niebezpieczny:). Aczkolwiek zauważyłem, że jeśli chodzi o cyberprzestrzeń to poza granicami kraju płyta wzbudziła sporo zainteresowania.
Dziękuję za wywiad i życzę szybkiego wzrostu owego “niebezpieczeństwa” na polskim i zagranicznym rynku
Myspace Klimta: www.myspace.com/theklimt
Tagi: alternative, ambient, Polska, shoegaze
Eaststrikewest - Wolvves (2009)
11 listopada 2009 RECENZJE

Jeśli muzykę można porównywać do rozkoszy cielesnych, to Eaststrikewest odbywają swoją płyta prawdziwy stosunek seksualny ze słuchaczem. Gra wstępna w postaci ambientowego God Can’t Take His Eyes Off Me - bez wokalu, jesteśmy wprowadzani w lekkie wibracje. Następnie przechodzimy do bliższego kontaktu: Stumble zaczyna się niepozornie, jednak pod koniec jest już rozgrzaną i pędzącą maszyną, która nie może się zatrzymać. Mocne gitary, szybkie tempo i przelewający się wokal. No właśnie, wokal. Z pewnością nie jest on zaskakujący. Pierwsze skojarzenie jakie pojawiło się w mojej głowie wiązało się z wokalistą post-grunge’owego Silverchair, Danielem Johnsem. Przy dłuższych wokalizach przychodzi mi na myśl Sting - nie wiem czy są to dobre objawy przy tego rodzaju muzyce… Pieszczoty stają się odważniejsze: Welcoming The Ghost to chyba najbardziej “hitowy” numer z całego zestawienia, wpada w ucho i chce się go słuchać i słuchać. W końcu każdy audiofil zna te kawałki, które mają w sobie ten jeden, jedyny fragment, który powala na łopatki. Nagle coś się dzieje, czyżby partner nie miał gumki? Chu! - niczym pozytywka, fortepian i infantylizm - wybija z rytmu. Rekompensata przychodzi wraz The Architect: czysty post-rock z długimi, bardzo emocjonalnymi partiami wokalu. To chyba orgazm. Uśmiechnięta i zaspokojona opadasz na łóżko, endorfiny zalewają Twoje ciało: Electricity.
Mogę zarzucić tej płycie kilka rzeczy: mimo zróżnicowanego ładunku emocjonalnego, trochę monotonne jest używanie tych samych trików, jednak nie jest nudno, o nie! Chciałabym być na koncercie i sprawdzić, czy da się mocniej poruszyć niż tą płytą. Możliwe, że jeśli muzycy Eaststrikewest wkładają tyle energii i emocji w granie za każdym razem to byłoby to wręcz niebezpieczne. Wokal pod koniec płyty wywołuje szyderczy uśmieszek: ile razy można zawyć w ten sam sposób? A może tak buduje się “znak rozpoznawczy”? No i na koniec wizualnie: świetna okładka, właściwie to ona mnie zwiodła na pokuszenie… Nie żałuję.
9/10
1. God Can’t Take His Eyes Off Me [3:01]
2. Stumble [5:27]
3. Welcoming The Ghosts [6:25]
4. Chu! [1:39]
5. The Architect [6:33]
6. Every Whisper And Word Said [5:15]
7. Electricity [5:10]
8. From Here You Can See Everything [1:28]
Tagi: ambient, indie, post-rock, progressive rock, shoegaze
Port-Royal - Dying In Time (2009)
9 listopada 2009 RECENZJE

Takie płyty rozrzucające dźwięki w nieznaną przestrzeń przyjmuję z nieskrywaną radością. Galaktyczno-ambientalny shoegaze równa się, dla mnie, z błogością, która dociera do najskrytszych mych pragnień. Uspokaja, przenosi w fantazyjne, nieznane miejsca, niczym ze snu. Potrafi w nich jednak urosnąć do niewyobrażalnych granic, pobudzić do lunatycznego tańca i zapomnieć o istnieniu codziennego oblicza rzeczywistości. Rozwarstwione marzenia skupiają się w jedną myśl o ciągłej ucieczce. Rozbrzmiewające mazy dźwięków przynoszą ukojenie i relaksację w pustce, która zarazem jest pełna i kompletna. Ten stan wstrzymania przywodzi na myśl odmienny stan świadomości, który lubimy by trwał jak najdłużej. Na szczęście podróż umierania w tym czasie trwa ponad godzinę więc nie musimy się martwić o zbyt szybkie otrzeźwienie i opuszczanie stworzonych granic. Wraz z cudownym zakończeniem, które przynoszą trzy części Pustelni najlepiej już tylko zasnąć by nie tracić nic z jej właściwości odosobnienia i zadumy. Dlatego Dying In Time polecam słuchać zwłaszcza w nocy. Jak dobrze, że muzyka posiada taką siłę.
Dźwiękom zawartym na Dying In Time najbliżej jest do tych znajdujących się na płytach M83, jednakże jest ona jeszcze bardziej rozległa i bezgraniczna. W projekcie tym udział wzięły również najciekawsze, według mnie, damskie wokale z naszej rodzimej sceny muzycznej: Natalia Grosiak oraz Natalia Fiedorczuk. Na płycie zaśpiewał też Michał Wiraszka z Much, który jednak aż takiego powiewu świeżości jak wymienione panie już nie wniósł. Zespół z Genui nagrał przepiękną nieco zimową płytę, co nie tylko słychać ale nawet widać po okładce. Mnie natomiast już tylko koncert w głowie, którego data zbliża się dużymi krokami.
10/10
1. HVA (Failed Revolutions) [8:28]
2. Nights In Kiev [7:02]
3. Anna Ustinova [3:58]
4. Exhausted Muse\Europe [9:37]
5. I Used To Be Sad [4:41]
6. Susy: Blue East Fading [8:34]
7. The Photoshopped Prince [4:05]
8. Balding Generation (Losing Hair As We Lose Hope) [8:49]
9. Hermitage Pt. 1 [5:21]
10. Hermitage Pt. 2 [5:24]
11. Hermitage Pt. 3 [6:06]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: ambient, electronica, shoegaze, Włochy
Epic45 - Daylight Ghosts
9 listopada 2009 TELEDYSKI
Tagi: ambient, experimental, post-rock, shoegaze
a Sunny Day In Glasgow szuka wokalistki
26 września 2009 NEWSY

Na oficjalnej stronie zespołu znajduje się notka na ten temat. Szczególnie pożądana jest kobieta śpiewająca sopranem. Nie ma żadnych przeciwwskazań geograficznych, w oczach zespołu wszyscy są równi, jednak pojawiła się wzmianka, że dobrze by było, gdyby kandydatka pochodziła z Filadelfii lub Sydney, bo tam obecnie przebywają członkowie grupy.
Zespół wydał niedawno album Ashes Grammar, w związku z czym zapowiadają dwie trasy koncertowe: krótką tej jesieni oraz dłuższą w przyszłym roku. Daty jeszcze nieznane.
Tagi: ambient, dream pop, noise pop, Stany Zjednoczone
Bibio - Ambivalence Avenue (2009)
13 września 2009 RECENZJE

Wielki mix. Na tej płycie style mieszają się w dość zaskakujący sposób. Po kilku przesłuchaniach łatwiej jest zdefiniować poszczególne utwóry. Momentami lekko hip-hopowe i bardzo przyjemne brzmienia. Idealne w chwili gdy potrzebujemy relaksu, gdy chcemy zamknąć oczy i odpłynąć. Bibio miesza style. Początek płyty to mój faworyt: Ambivalence Avenue i Jealous Of Ross- według mnie najlepszy kawałek; trochę funkowy, ale bardzo chwytliwy, napisany w myśl zasady: do przodu, wciąż do przodu – rozwija się kłębek wełny i wprawia ciało w przyjemne wibracje.
Dalej trafiamy zdecydowanie w styl elektro – hip – hopowy: Fire Ant, nasycone skreczami - na szczęście bez rapowania - zamiast niego pojawiają się miły dla ucha damski wokal z „domieszkami”. Nieco shoegazowy Haikuesque (When She Laughs) rozbudza z klimatu pierwszych utworów, jest bardzo pogodny i delikatny jak pędzące po niebie lekkie chmury… Sugarette to elektroniczna zabawa z dźwiękiem, mimo pozornego na pierwszy rzut haosu, to bardzo fajnie rozkręcający się kawałek, który ewoluuje po to, aby nagle się urwać…
Kolejny skok. Tym razem do gitary akustycznej i klasycznej konstrukcji utworu ze stabilnym, delikatnym, męskim wokalem. Bardzo pozytywny numer. Nostalgiczny i shoegazowy Abrasion przenosi w melancholijny nastrój – według mnie idealna piosenka na zakończenie dnia, kołysze do snu rytmem i chórkami. Nie brakuje także lekkiego ambientu – S’Vive. Cry! Baby! – leniwe, miękkie i chill out’owe, 3:57 bez słów. Płytę zamyka Dwrcan, bardzo ambientowy utwór, jakby oderwany od całej reszty. Mieszanina styli najprawdopodobniej ratuje cały krążek – gdyby Stephen Wilkinson znany jakoBibio zdecydował się na jeden nurt, płyta mogłaby nudzić…
Rozczarowuje tylko długość utworów: najdłuższy trwa 5:55. Szkoda, bo pozostaje niedosyt. Ta płyta nie wymaga skupienia, nie zmusza do większych refleksji, ale jest idealna w chwili gdy chcemy się wyciszyć, uspokoić i odpocząć. Najbardziej pasujący do niej przymiotnik? Przyjemna… Gorąco polecam!
Tagi: ambient, electro-acoustic, experimental, indie electronic, Wielka Brytania
PINKSHINYULTRABLAST
3 września 2009 ZESPOŁY
Pinkshinyultrablast to powstały w 2007 roku czteroosobowy zespół pochodzący z Saint-Petersburga. Pierwsza ich EPka: “Happy Songs for Happy Zombies” ukazała się w 2009 roku. Została wydana przez londyńską wytwórnię ODDBOX Records. Nazwa kapeli zaczerpnięta jest od tytułu albumu zespołu Astrobrite. To ulubiona kapela członków Pinkyshinyultrablast.
Obecnie zespół przygotowuje się do trasy koncertowej i pracuje nad nowym materiałem.
“Totally would love to visit Poland as well! Say ‘Hi!’ to our polish comrades!”- takie słowa padły ze strony Pinkyshinyultrablast.
Strona zespołu: http://www.myspace.com/pinkshinyultrablast
GOD IS AN ASTRONAUT
2 września 2009 NEWSY, ZESPOŁY
God Is an Astronaut to trzech muzyków z hrabstwa Wicklow w Irlandii grających post-rocka. Zespół powstał w 2002.
Dyskografia:
2002 “The End of the Beginning”,
2005 “All Is Violent, All Is Bright”,
2007 “Far from Refuge”,
2008 (7 listopada) ‘God Is An Astronaut’.
Skład:
* Torsten Kinsella (wokal, gitara, klawisze)
* Niels Kinsella (bas, gitara)
* Lloyd Hanney (perkusja, syntezatory)
Zespół w najbliższych dniach zagra kilka koncertów w Polsce:
8.09. 2009 w klubie Ucho w Gdyni
9.09. w warszawskiej Progresji
10.09 w krakowskim centrum Manggha
Tagi: ambient, experimental, instrumental, Irlandia, post-rock
School Of Emotional Engineering - School Of Emotional Engineering (2004)
1 września 2009 RECENZJE
Zagadka. Jak długo bym jej nie słuchała i tak nie będę w stanie nic o niej powiedzieć.
Od dawna wiadomo, że siła tkwi w prostocie.
Całkowicie ambientowe kompozycje, w większości instrumentale. Długie, każda trwa powyżej 4 minut, są nawet dwie 8-minutówki.
I kojarzy mi się z kościołem. Nie chodzi o żadne organy i brzdęk monet rzucanych na tacę, ale o tę PODNIOSŁOŚĆ.
Zamedytowałam się.
Tagi: ambient, dream pop, instrumental shoegaze, neoclassical, post-rock, space music
GODSPEED YOU! BLACK EMPEROR
26 sierpnia 2009 ZESPOŁY
Godspeed You! Black Emperor (do roku 2002 - Godspeed You Black Emperor!) jest kanadyjską grupą post-rock’ową, powstałą w 1994 r. w Montrealu. Założycielami zespołu byli następujący muzycy: Roger Tellier-Craig (gitara), Norsola Johnson (wiolonczela), Efrim Menuck (gitara), Mauro Pezzente (gitara basowa), David Bryant (gitara), Thierry Amar (gitara basowa), Sophie Trudeau (skrzypce), Aidan Girt (instr. perkusyjne), oraz Bruce Cawdron (instr. perkusyjne). Grupa jest znana ze swoich wielominutowych, bogato zaaranżowanych kompozycji, nasuwających skojarzenia ze ścieżką dźwiękową do jakiegoś filmu. Według niektórych źródeł grupa podczas nagrywania swych płyt wykorzystywała jednocześnie trzy gitary, dwie gitary basowe, róg, skrzypce, altówkę, kontrabas oraz perkusję.
Obecnie działalność grupy jest zawieszona do odwołania, a muzycy koncentrują się na własnych indywidualnych projektach.
Tagi: ambient, experimental, instrumental, Kanada, post-rock
SIGUR RÓS
25 sierpnia 2009 ZESPOŁY
Sigur Rós - (isl. róża zwycięstwa), islandzki zespół alternatywny założony w Reykjavíku w 1994. Zespół wygrał kontrakt z lokalną wytwórnią Bad Taste, w której wydali swój pierwszy album Von (Nadzieja) w 1997 oraz kolekcję remiksów Von Brigði. W 1998 do zespołu dołączył Kjartan Sveinsson (Kjarri - keyboard). Powstała w nowym składzie płyta Ágætis Byrjun (1999; Dobry początek) odniosła sukces. Po sukcesie płyty pierwszy perkusista zespołu Ágúst Ævar Gunnarsson odszedł z zespołu, by zająć się grafiką, zastąpił go Orri Pall Dyrason (Orri). Popularność Sigur Rós wzrosła, a sam zespół grał m.in. z Radiohead. W 2002 ukazała się płyta ( ), a we wrześniu 2005 roku wydali LP - Takk… (Dziękuję). W 2007 roku ukazało się dwupłytowe EP Sigur Rós, zawierające płytę studyjną Hvarf oraz Heim - akustyczne nagrania zarejestrowane na żywo podczas trasy koncertowej zespołu.Obecnie dyskografie zespołu zamyka ”Međ Suđ í Eyrum Viđ Spilum Endalaust”(pol.Z Brzęczeniem w uszach gramy bez końca) z czerwca 2008 roku.
Po raz pierwszy Sigur Rós wystąpił w Polsce 7 lipca 2006 na festiwalu muzycznym Heineken Open’er Festival w Gdyni. Drugi raz zespół zagościł w naszym kraju 20 sierpnia 2008 roku w Parku Sowińskiego w Warszawie.
Jedna z legend głosi, iż zmęczone mało kreatywną pracą dla Świętego Mikołaja elfy opuściły Laponię i ukryły się na Islandii. Tam wybranych przez siebie ludzi posypują gwiezdnym pyłem, który sprawia, że wyzwala się u nich ogromny potencjał i silna potrzeba tworzenia nadprzyrodzonej sztuki.
Tagi: alternative, ambient, icelandic, indie, Islandia, post-rock
THIS WILL DESTROY YOU
21 sierpnia 2009 ZESPOŁY
This Will Destroy You to 4-osobowy amerykański zespół instrumentalny, grający post-rock. Panowie pochodzą z San Marcos w Texsasie. Grupę tworzą: gitarzyści - Chris King i Jeremy Galindo, basista - Raymond Brown i perkusista - Andrew Miller. Podczas koncertów Brown wciela się także w rolę klawiszowca. Aktualnie chłopaki nagrywają dla Magic Bullet Records.
Grupa została uformowana w roku 2005, także w tym samym czasie wydali swoją pierwszą EP-kę, Young Mountain, która początkowo miała stanowić demo. Ich pierwsze nagranie zebrało pochlebne recenzje, co też bezpośrednio przyczyniło się do tego, że grupa weszła do studia, by nagrać w lutym 2007 roku album długogrający zatytułowany po prostu This Will Destroy You. Płyta została wydana 29 stycznia 2008 roku. 7 października 2008 ukazał się spit Field Studies gdzie obok This Will Destroy You wystąpiła kapela Lymbyc Systym.
Utwór “There are Some Remedies Worse than the Disease” został użyty w zwiastunie do filmu “The Taking of Pelham 123″
Tagi: ambient, experimental, instrumental, post-rock, Stany Zjednoczone
EXPLOSIONS IN THE SKY
15 sierpnia 2009 ZESPOŁY
Explosions In The Sky - zespół grający instrumentalnego rocka założony w 1999 roku w Austin w Teksasie przez 4 młodych Amerykanów.
Trzej gitarzyści wychowali się w Midland. Poznali się i zostali dobrymi przyjaciółmi w 1993 roku. Perkusista (Chris) przyjechał do Austin 6 lat później by tam studiować.
Można powiedzieć, że zespół w obecnej postaci powstał w restauracji w Austin, gdzie wszyscy jego członkowie poznali perkusistę. Pierwsze jam session odbyło się w kwietniu 1999 roku. Gdy członkowie świeżej grupy zobaczyli eksplodujące na niebie fajerwerki, w głowie zaświtał im pomysł na nazwę.
Skład:
Mark Smith - gitara, Chris Hrasky - perkusja, Munaf Rayani - gitara, Michael James - gitara basowa
Dyskografia:
* „How Strange, Innocence” (2000)
* „Those Who Tell the Truth Shall Die, Those Who Tell the Truth Shall Live Forever” (2001)
* „The Earth Is Not A Cold Dead Place” (2003)
* „Friday Night Lights Original Soundtrack” (2004)
* „The Temporary Residence Ltd. Thank You Compilation” (2004)
* „The Rescue” (2005)
* „All of a Sudden I Miss Everyone” (2007)
Tagi: ambient, experimental, instrumental, post-rock, Stany Zjednoczone
A SUNNY DAY IN GLASGOW
3 sierpnia 2009 ZESPOŁY

A Sunny Day in Glasgow to zespół wykonujący muzykę łączącą w sobie dream pop, noise pop, shoegaze, indie i ambient. Jego początki sięgają 2005 roku, kiedy to do Filadelfii w USA powrócili z Wielkiej Brytanii Ben Daniels i Ever Nalens. Postanowili stworzyć dwuosobowy projekt muzyczny, Nalens, były mieszkaniec Glasgow, wymyślił również jego nazwę. Po kilku miesiącach porzucił jednak projekt i Daniels zaproponował rolę wokalistki swojej siostrze, Robin. Wkrótce dołączyła do nich Lauren, bliźniacza siostra Robin. Nagrań dokonywano w mieszkaniu Bena i w domu rodzinnym na przedmieściach, gdzie odgłosy ulicy nie przeszkadzały w miksach.
W marcu 2006 roku zespół zebrał kilka swoich piosenek i wydał je jako EP, zatytułowane „The Sunniest Day Ever”. Zainteresowali się nim bloggerzy muzyczni, co przyciągnęło uwagę krytyków i radia. Już jesienią zaowocowało to podpisaniem kontraktu z Notenuf Records.
13.02.2007 zespół wydał swój debiutowy album, „Scribble Mural Comic Journal”. Zebrał on znakomite recenzje, m.in. Drowned in Sound nazwał krążek „pretendentem do albumu roku”.
A Sunny Day in Glasgow zebrali utwory ze swoich wczesnych sesji nagraniowych i wydali je na krążku zatytułowanym „Tout New Age” 10.07.2007.
W sierpniu 2008 roku album „Scribble Mural Comic Journal” ukazał się na winylu nakładem Ruined Potential Records.
Na 15.09.2009 zapowiedziana jest premiera drugiego albumu, zatytułowanego „Ashes Grammar”.
Obecny skład zespołu: Ben Daniels (komponowanie), Robin Daniels (wokal/instrumenty klawiszowe), Lauren Daniels (wokal/instrumenty klawiszowe), Josh Meakim (perkusja), Brice Hickey (gitara basowa).
Tagi: ambient, dream pop, indie, noise pop, shoegaze, Stany Zjednoczone
ATLAS SOUND
28 lipca 2009 ZESPOŁY
Atlas Sound to solowy projekt Bradforda Coxa, znanego także z zespołu Deerhunter.
Cox zaczął tworzyć muzykę pod tą nazwą, kiedy w 1994 r. on oraz jego przyjaciel Locket Pundt (także członek Deerhunter) tworzyli nagrania za pomocą magnetofonu karaoke, którego producentem była firma Atlas Sound. Pierwsza płyta Atlas Sound, Let the Blind Lead Those Who Can See but Cannot Feel, ukazała się w 2008 r. nakładem wytwórni Kranky
Bradford Cox udostępnia także muzykę Atlas Sound na blogu:
http://deerhuntertheband.blogspot.com/
Tagi: ambient, electronic, experimental, psychedelic, shoegaze, Stany Zjednoczone