Kompendium wiedzy na temat nowej muzyki: shoegaze, post-rock, indie, ambient, trip-hop i inne…

Mew - Am I Wry? No

Raveonettes, The - In And Out Of Control (2009)

raveonettes-in-and-out-of-control

Na samym początku zaznaczę, że najlepszym albumem The Raveonettes w całej ich karierze jest debiutancki Whip It On. Osiem garażowych kawałków stanowiących idealną, spójną całość. Zapewne już nigdy nie uda im się nagrać nic równie dobrego, zresztą w ciągu ostatnich lat udowodnili, że zmienili kierunek i nie chcą wrócić do początków. Dlatego uważam, że na kolejne ich płyty nie powinniśmy wciąż patrzeć poprzez pryzmat debiutu, tylko oceniać je osobno.
Daruję więc sobie niepotrzebne porównania.
W takim razie jaka jest najnowsza płyta duńskiego duetu?
Przede wszystkim nadal jest dość garażowa, gitarowa i jednocześnie słodka i seksowna. A do tego jest chyba jedną wielką grą z konwencją. Właściwie każda piosenka ma troszkę inny klimat. I tak:
Bang! czy Suicide to takie opowieści o imprezującej młodzieży z lat 50. Widzicie te włosy upięte w kucyk, rozszerzane spódnice wirujące w tańcu, sweterki z dekoltem w serek i spodnie w kancik? Ja widzę.
Gone Forever jest jak z soundtracku do filmu o studentach z początku lat 90. i o ich bardzo poważnych problemach.
Boys Who Rape zaczyna się jak jakiś hiphopowy kawałek. Naprawdę, zawsze mam wrażenie, że zaraz usłyszę rapującego Murzyna.
Heart Of Stone to chyba najbardziej raveonettsowy utwór z całej płyty, a powtarzający się riff przywodzi na myśl np. Love In A Trashcan. Klimat natomiast jak z jakiegoś zapomnianego westernu, w którym namiętność idzie w parze z przemocą.
Krótkie, półtoraminutowe Oh, I Buried You Today to z kolei hołd dla soulowych ballad z lat 60. Takich jak Stand By Me Bena E. Kinga (może to przez ten bas?).
Natomiast refren Breaking Into Cars mógłby spokojnie zostać wykorzystany w jakimś popowym przeboju z lat 80. śpiewanym np. przez Kim Wilde (ona była boska!).
Break Up Girl! to chyba jedyna pozycja, która stylistyką przypomina czasy Whip It On – szczególnie świetny gitarowo-noisowy początek, który pomału się wycisza.

Gra z konwencją polega tutaj również na tym, że surowość gitar kontrastuje ze słodkim wokalem, a ten z kolei kontrastuje z tekstami naszpikowanymi przekleństwami i opowiadającymi o narkotykach, samobójstwach, przemocy czy rozstaniach. Nie byłoby w tym nic dziwnego, przecież to główna charakterystyka stylu The Raveonettes (pamiętacie ten tekst: „My girl is a little animal, she always wants to fuck!”?). Jednak z tego wynika też największa wada całego albumu. Niektóre piosenki są tak przesłodzone, że aż się niedobrze robi. Ja wiem, że pod tą warstwą lukru kryje się spora porcja goryczy (np. w The Last Dance, czy Boys Who Rape), jednak troszkę trudno się do niej dokopać. Dlatego na albumie wygrywają te utwory, w których proporcje między słodkim a gorzkim są idealnie zrównoważone.

1. Bang! [2:54]
2. Gone Forever [3:36]
3. Last Dance [3:47]
4. Boys Who Rape (Should All Be Destroyed) [3:04]
5. Hearts Of Stone [3:55]
6. Oh, I Buried You Today [1:22]
7. Suicide [3:13]
8. D.R.U.G.S. [4:30]
9. Breaking Into Cars [3:08]
10. Break Up Girls! [4:00]
11. Wine [3:43]


Raveonettes, The - Last Dance

Mew - No More Stories Are Told Today I’m Sorry They Washed Away No More Stories The World Is Grey I’m Tired Let’s Wash Away (2009)

Prosto z mostu, po kolei, bez odwracających uwagę wstępów.

New Terrain otwierająca album zapowiada, że będzie on wielce obiecujący. Ciekawie skomponowana, przyjemna i zastanawiająca, pobudza apetyt. Jest harmonijna, mimo że chce wymknąć się spod kontroli. Szkoda, że dalej jest słabiej. Introducing Palace Players wydaje się być jakby stworzona przez inny zespół dla innych celów. Odstaje i przypomina Gorączkę sobotniej nocy. Różnice są dobre, ale nie wtedy, gdy wszystko jest zupełnie inne i żyje własnym życiem. Nie mówiąc hop, przechodzę do Beach, która nieco poprawia mi humor. Spokojna, z subtelnie nakreślonym wokalem i muzyką migotającą jak gwiazdy na wieczornym niebie, tworzy dream popowy klimat, któremu nie sposób się oprzeć. Gniewnie przechodzi w krótką, ale post rockowo dosadną Repeaterbeater. Intermezzo 1 jest dwudziestosiedmiosekundową przerwą na złapanie oddechu, a jednocześnie stanowi granicę. Silas The Magic Car z cudownym falsetem jest jak kołysanka – ta subtelna perkusja i elektronika kojarząca się z pozytywkami… I mimo to sprawnie unika tandety. Wprowadza w senny świat. Pierwszym snem jest Cartoons And Macramé Wounds, beztroska i spokojna. Atmosferę szczęścia tworzą chórki i podporządkowanie muzyki słodkiemu, ale nie cukierkowemu wokalowi. W końcowej części następuje eksplozja wyciszająca się samoczynnie, by ustąpić miejsca spokojowi Hawaii Dream. Jawi się on jak podróż po niebie na chmurze, cel – Hawaii. A tam beztroska zabawa gdzieś w dziczy, z akompaniamentem ptaków i tajemniczym echem. Kończy się drapieżnie, co jest barierą pomiędzy nią a Vaccine, która klimatem koresponduje z Beach. Tricks Of The Trade przechodzi bez echa. A to, co następuje po Intermezzo 2, to zupełnie inna bajka…

Takiej muzyki potrzeba znerwicowanemu światu

1. New Terrain [3:14]
2. Introducing Palace Players [4:46]
3. Beach [2:46]
4. Repeaterbeater [2:34]
5. Intermezzo 1 [0:29]
6. Silas The Magic Car [4:06]
7. Cartoons And Macramé Wounds [7:21]
8. Hawaii Dream [1:47]
9. Hawaii [5:01]
10. Vaccine [5:08]
11. Tricks Of The Trade [4:28]
12. Intermezzo 2 [1:04]
13. Sometimes Life Isn’t Easy [5:21]
14. Reprise [5:32]

Mew - Comforting Sounds (teledysk na dziś)

Jeden z najpiękniejszych utworów jakie znam! Szkoda tylko, że teledysk nakręcony został do o ponad połowe skróconej wersji…

ZAPOWIEDŹ NOWEGO ALBUMU THE RAVEONETTES

The Raveonettes ujawnili już datę wydania ich nowego albumu oraz szczegóły dotyczące trasy koncertowej, która ma go promować. Krążek, zatytułowany “In and Out of Control”, ma ukazać się 6 października. Fani, którzy śledzili profil The Raveonettes na Twitterze, mogli już zapoznać się z kilkoma utworami demo, w tym z tytułowym “In and Out of Control”, który jednak nie znajdzie się na płycie, a zostanie wydany jako b-side.  Sesje nagraniowe duńskiego duetu, zarejestrowane w studiu w Kopenhadze,  można obejrzeć na oficjalnej stronie Vice Records, po wypełnieniu krótkiego formularza. Trasa koncertowa zespołu zacznie się kilka dni po premierze wydawnictwa, 14 października, i potrwa przynajmniej 2 miesiące. Na razie zaplanowane są tylko koncerty po Stanach Zjednoczonych.