Caribou - Swim (2010)
11 marca 2010 RECENZJE

Fantastyczna, etniczno-nowoczesna, eklektyczna. Caribou czyli Dan Snaith popełnił być może najlepszą elektroniczna płytę tego roku. Każdy kawałek jest świeży i pobudzający do życia. Bezbłędne pomieszanie etnicznych instrumentów z nowoczesnym bitem. Wszystkie utwory są bardzo dobre, ale dla mnie bezapelacyjnym numerem jeden jest Bowls. Wprost magiczne połączenie marimby z mantrycznym rytmem i gęstym basem w tle- nie mogę przestać słuchać! Szczerze polecam!
Zdecydowane 10/10
1. Odessa [5:14]
2. Sun [5:44]
3. Kaili [3:18]
4. Found Out [3:18]
5. Bowls [6:20]
6. Leave House [5:11]
7. Hannibal [6:14]
8. Lalibela [2:25]
9. Jamelia [3:38]
Tagi: electronica, experimental, hypnotic, psychedelic
White Hinterland - Kairos (2010)
7 marca 2010 RECENZJE

Nie przepadam za damskimi projektami, więc nieco na przekór upodobaniom sięgnęłam po płytę White Hinterland. Chyba łatwo się domyślić, że skoro o niej piszę, sama się zaskoczyłam. Bardzo przemyślana i melodyjna płyta. Kairos przenosi w nieco metafizyczny świat i wprawia organizm w przyjemne falowanie. Pani White Hinterland nagrała dotychczas dwie płyty, ale dopiero najświeższa zwróciła moją uwagę. Słucham jej gdy potrzebuję wyciszenia i chcę sobie poprawić nastrój. Bardzo polecam na co dzień i od święta
No i ten ocelocik na stronie..
1. Icarus [3:46]
2. Moon Jam [4:19]
3. No Logic [3:41]
4. Begin Again [3:42]
5. Bow & Arrow [3:35]
6. Amsterdam [2:55]
7. Thunderbird [3:38]
8. Cataract [5:14]
9. Huron [5:12]
10. Magnolias [5:20]
White Hinterland - Icarus
Tagi: alternative, experimental, female vocalists, Stany Zjednoczone
Jóhann Jóhannsson - Fordlandia (2008)
5 lutego 2010 RECENZJE
I tak nas dopada codziennie nocy czar. I tak pośród jej ciemności wyzwala w nas potrzebę zanurkowania w jej głębię smug. Noc więcej rozumie, noc jest tak samo samotna jak my. Daje spokój a jednak układa do snu nagich, samotnych, próbujących zapomnieć o dniu. Jednak to przecież noc wprowadza w nowe życie. Życie pod połacią powiek. Życie nienamacalne.. bez dotyku, bez dźwięku, bez oddechu a jeszcze bardziej intrygujące od rzeczywistości… Taka jest muzyka zawarta na tej płycie – jakby nieistniejąca.. tylko wyobrażona…
Uciekając w ten dziwny stan opowieści spod powiek drzemiących wydaje mi się on porównywalny do dotyku dźwięku otoczonego ciszą nocy. Jakby dźwięk był w tym co niewidoczne namacalny, jakby powietrze nie tylko istniało samo sobie wokół, jakby rozedrgane grało wydając słyszalność zderzających się atomów.. Zaiste ciekawe są to podróże w głąb niewyrażalności niewidzialnej… i tak chciałoby się pozostać w tym przeźroczystym śnie.. niewiarygodnym aczkolwiek ciągle kształtującym rzeczywistość. Lecz do niej nie chce się już po takich wrażeniach powracać i prosi się o więcej i więcej zapadając się coraz głębiej i głębiej… wydaje się jakby Fordlandia Jóhanna Jóhannssona była właśnie ze snu usnuta…
10/10
1. Fordlandia [13:43]
2. Melodia (i) [1:56]
3. The Rocket Builder (Lo Pan!) [6:25]
4. Melodia (ii) [1:49]
5. Fordlandia - Aerial View [4:33]
6. Melodia (iii) [3:12]
7. Chimaerica [3:23]
8. Melodia (iv) [2:45]
9. The Great God Pan Is Dead [4:56]
10. Melodia (Guidelines For A Propulsion Device Based On Heim’s Quantum Theory) [9:04]
11. How We Left Fordlandia [15:25]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: ambient, classical, electronica, experimental, Islandia
Grabek - elektroniki czar (12.12.09 Dobra Karma)
1 lutego 2010 KONCERTY

Ponad półtora miesiąca minęło od tego koncertu, już prawie zapomniałem o kilku słowach napisanych.. lepiej późno niż wcale..
Na Grabka do Dobrej Karmy wybierałem się jeszcze jakoś przed letnią przerwą, kiedy ów pan zaszczycił Warszawę swoją osobą. Wtedy jednak nie udało mi się dotrzeć. W sumie nie będę ukrywał, że na jego występ na HOFie, który zaczynał się o 2 w nocy też trafiłem przez dziwny zbieg okoliczności i dzięki temu w końcu udało mi się zaznajomić z tą muzyką a wręcz zostałem tam rozłożony na łopatki. Tak to bywa w momencie kiedy nieznany mi artysta trafi niczym Amora strzałą w sedno mego gustu.
Tak więc następnego występu w stolicy już nie mogłem przegapić, zwłaszcza wiedząc o tym, że Grabek siedzi gdzieś tam w studiu i nagrywa swoje nowe eksperymenty muzyczne. Utwory znane mi z epki Mono3some zagrane w nieco innych wersjach wypadły jeszcze lepiej niż na krążku, a te dopiero co spłodzone dzieci potwierdziły moje zdanie, że w tym momencie Grabek razem z duetem lady aarp rządzą na niezależnej, elektronicznej, scenie w Polsce. Muszę jeszcze wspomnieć, że na nowych „piosenkach” można usłyszeć wokalizy, które dodają osobliwego i niebywałego klimatu tym dźwiękom. Przyznaję, że z niecierpliwością będę czekał na każdą informację o długogrającym krążku tego nietuzinkowego artysty…
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: ambient, electronic, experimental, fusion
Yeasayer - Odd Blood (2009)
22 stycznia 2010 RECENZJE

Czekałam na tę płytę z niecierpliwością. Poprzedni krążek All Hour Cymbals, totalnie mnie oczarował. Oczekiwałam, że nowa produkcja Yeasayer’a znów mnie powali. Niestaty tak się nie stało. Mam wrażenie, że te dwie płyty nagrały dwa różne zespoły. Dla jednych może to być zaletą, dla mnie jest wadą. Niby użyto podobnych aranży, instrumentów, a jednak coś się nie zgadza. Jeśli nie znałabym poprzedniej płyty to pewnie Odd Blood nie zwróciłaby mojej uwagi. Na tym krążku nie ma utworu, którego chciałabym posłuchać dwa razy z rzędu. Jedyny, który jest zapemiętywalny to singlowy Ambling Alp. Podsumowując, gdyby nie przeszłość to ta recenzja pewnie by nie powstała. Jestem rozczarowana. Jeśli ktoś lubi nowości - niech posłucha, jednak smaczków tu nie znajdzie.
1. The Children [3:12]
2. Ambling Alp [4:00]
3. Madder Red [4:26]
4. I Remember [5:44]
5. O.N.E. [4:51]
6. Love Me Girl [5:00]
7. Rome [3:48]
8. Strange Reunions [2:35]
9. Mondegreen [4:37]
10. Grizelda [2:40]
FOXTAIL SOMERSAULT
13 stycznia 2010 ZESPOŁY
Zespół powstały w San Francisco w 2004 roku. W jego skład wchodzą: Becky Uline (śpiew, gitara), Elizabeth Anderson (śpiew, gitara), Seiken Nakama (gitara), James Spadaro (gitara), Brian Anderson (bas), Mark Lotfin (perkusja). Nakama skompletował grupę w sposób dość ciekawy, bo przez ogłoszenia na stronie internetowej Craigslist. James gra na gitarze w Mornign Spy. Ich muzyczne inspiracje to między innymi: The Cure, Cocteau Twins, Slowdive, My Bloody Valentine, Swervedriver, Bad Brains, David Bovie.
Póki co zespół wydał jedną EPkę - Fanthom, rok 2007. Już w 2008 roku Seiken deklarował, że Foxtail Somersault pracuje nad nową płytą, która z założenia ma różnić się kompozycyjnie od Fanthom, natomiast we wrześniu ubiegłego roku na oficjalnej stronie pojawiła się informacja, że kolejne wydawnictwo zatytułowane Release jest prawie gotowe. Czekajmy więc.
Foxtail Somersault - Divingboard
oficjalna strona zespołu
strona Becky oraz jej MySpace. MySpace zespołu, a tu - Jamesa
Tagi: experimental, indie rock, new wave, shoegaze, Stany Zjednoczone
65daysofstatic - The destruction of small ideas (2007)
31 grudnia 2009 RECENZJE

Pewne rzeczy ciężko zrozumieć, ale inne jeszcze ciężej. Maniakalne poszukiwania rozwiązań wśród cierni, w gęstwinach puszcz, w zamotanych kłębkach tylko pogłębia beznadziejność sytuacji. Wszak nawet Piotrek Kupicha wie, że słowa niczego nie zmienią*. Lepiej przejść w milczenie, lepiej poznać emocje, lepiej polegać na mowie ciała. Ono nie kłamie.
Muzyka też nie.
Dlaczego ludzie nie umieją porozumiewać się muzyką.
Może słuchają za mało 65daysofstatic.
No i tak się zastanawiam.
Czy jeżeli teraz coś napiszę, będzie to miało sens?
Słowa - czasami brzmią, ale ogólnie są abstrakcyjne. Słowo samo w sobie nic nie znaczy. Musi coś określać (”kocham cię” - funkcja emocjonalna, “ty durniu, wynoś się stąd!” - funkcja imperatywna) albo być przez coś określane (ton głosu, ewentualnie caps lock).
No a muzyka, hm. To piękne, że można nią wyrazić więcej, niż:
a. można się spodziewać i
b. w jakikolwiek inny sposób.
Że nie trzeba mówić, wystarczy słuchać. Że można aż tak zatracić się w dźwięku.
Bo ja to wszystko pisałam w odniesieniu do i na kanwie The destruction of small ideas.
Jeśli coś zaczyna się od pianina, nie może być złe.
1. When we were younger & better [6:54]
2. A failsafe [4:28]
3. Don’t go down to sorrow [6:55]
4. Wax futures [4:03]
5. These things you can’t unlearn [6:27]
6. Lyonesse [3:26]
7. Music is music as devices are kisses is everything [5:20]
8. The distant and mechanised glow of eastern european dance parties [3:33]
9. Little victories [5:14]
10. Primer [4:51]
11. White peak / Dark peak [3:57]
12. The conspiracy of seeds [7:08]
65daysofstatic - Don’t go down to sorrow
* Nie, nie słucham Feela.
Tagi: experimental, math rock, post-rock, Wielka Brytania
Nowa EP’ka Animal Collective
17 grudnia 2009 NEWSY

Fani AC zawsze z niecierpliwością czekają na nowe nagrania, wtedy to bowiem przychodzi pora sądu: będą lepsi niż do tej pory (wszyscy pragną aby tak było, mimo że osiągnięcie doskonałości w przypadku tej kapeli nie jest czymś odległym) czy może rozczarują. Jak do tej pory każda nowa płyta była pozytywnym zaskoczeniem. Tak jest i tym razem. EP’ka nosi tytuł Fall Be Kind i została oceniona przez Pitchfork na na 8.9 w 10 stopniowej skali…
Z niecierpliwością czekamy więc na świeży krążek.
Tagi: experimental, freak folk, indie rock, psychodelic, Stany Zjednoczone
Everything Is Made In China, Powieki - zamieszanie (1.12.09 Hydrozagadka)
10 grudnia 2009 KONCERTY

Wkład w ten koncert miałem nie tylko od strony uczestnika ale zostawię to na boku tak jak nie będę również wspominał o Hydrozagadce, o bossie tego klubu i akustyku pracującemu tam. Nie za bardzo chce mi się też pisać o Powiekach, które w ostatniej chwili zagrały support. Byłem na nich już nie raz, nie dwa i nie jestem odpowiednią osobą do ich komentowania. Wiadomo, że ich lubię. Podczas tego występu chłopaki zagrali jeden! nowy numer, którego wcześniej nie słyszałem więc coś się do przodu porusza i to dobra informacja. Co do nagłośnienia to było naprawdę źle. Zwłaszcza podczas koncertu grupy Everything Is Made In China. I mimo, że Rosjanie mieli swojego akustyka to nic się nie da zrobić z takim sprzętem jakim dysponuje to miejsce. Z wokalem było najgorzej. Chciałbym napisać, że to świetny był występ lecz przy całym moim życzliwym nastawieniu do EIMIC nie mogę. Najgorsze jest to, że nie z ich przyczyny taka wtopa nastąpiła tylko tak jak wspominałem problem był w nagłośnieniu i akustyce samego miejsca. Tym bardziej w dalszym ciągu nie mogę sobie wyobrazić jak fatalnie wypadłoby to w Jadłobaraku. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do upadku całego Dobrego zagłębia. Wracając do EIMIC to oczywiste było, że skupią się na prezentacji i promocji nowej płyty Automatic Movements. I muszę stwierdzić, że lutowy koncert w HRC był bardziej porywający z kilku względów. Na pewno dużą rolę wtedy odgrywało osłuchanie się z materiałem z pierwszego albumu, który dominował. Teraz w większości nowe piosenki usłyszeć można było pierwszy raz a wydaje mi się, że to co się już zna, lepiej “wchodzi” na żywo. Natomiast kiedy słucha się pierwszy raz nowych nagrań przy tak słabym nagłośnieniu to nawet nie można się wyrazić w jakikolwiek sposób o tym nowym materiale. Nie było też aż tak źle, nie chcę demonizować. EIMIC gra fajną, w niektórych momentach naprawdę porywającą muzykę, jednak o płycie Automatic Movements opowiem jak dobrze się z nią osłucham co już mam możliwość czynić dzięki miłemu gestowi jaki sprezentowali mi sami muzycy! Najbardziej irytuje mnie frekwencja w tym 2,5 milionowym mieście, które znów okazało się wioską.
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: experimental, indie rock, post-rock, psychedelic
School Of Seven Bells - Alpinisms (2008)
8 grudnia 2009 RECENZJE

Jeden z debiutów roku 2008! I nie ma w tym żadnej przesady. Już po wcześniejszych nagraniach, sprzed długogrającego krążka, można się było tego spodziewać. Zespół pochodzący z Brooklynu, w którego skład wchodzą bliźniaczki Alexandra i Claudia Deheza oraz Benjamin Curtis (wcześniej Secret Machines), grają jak sami twierdzą Cathedral Cubs Cru-Gaze i szczerze przyznam, że w tej nazwie jest to coś co przedstawiają muzycznie. Jednak będąc ostrożnym należałoby włożyć ich do szafek podpisanych shoegaze, dream-pop, electronic, experimental, psychodelic ale znaleźć też można wstawki typowo orientalne czy folkowe. Idąc dalej należy stwierdzić, że muzyka zawarta na Alpinisms, jest bardzo melodyjna i harmonijna, przy czym, rytm i tępo nabierają mnóstwo znaczenia. Nie mogę się uwolnić od tych dźwięków. Siostry przyciągają głosem i wplatają w dziwny trans ciągłym powtarzaniem fraz (zwłaszcza na Iamundernodisguise). Muszę też zdradzić, że elektronika tutaj użyta, która dodaje tła i rytmu jest naprawdę smakowitą przyprawą. Kiedy już dochodzi do podsumowania, nasuwa mi się jeszcze takie spostrzeżenie, że całość jest cudownie delikatna, zwiewna i pewnie dlatego wnosi w słuchacza świeży podmuch, oczarowanie i przynosi pewnego rodzaju ulgę. Ach to rozmarzenie… Nawet coś z dźwiękowej skali Port-Royal można odnaleźć pod koniec bardzo długiego Sempiterna Amaranth. Wciągająca płyta, kolejna, która pokazuje jak dobrze ma się nowojorska scena.
9/10
1. Iamundernodisguise [3:47]
2. Face To Face On High Places [4:40]
3. Half Asleep [4:20]
4. Wired For Light [4:57]
5. For Kalaja Mari [4:17]
6. White Elephant Coat [4:17]
7. Connjur [4:40]
8. Sempiternal/Amaranth [11:26]
9. Chain [4:22]
10. Prince Of Peace [3:05]
11. My Cabal [5:09]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: dream pop, electronic, experimental, folk, orient, psychedelic, shoegaze
School Of Seven Bells - Iamundernodisguise
8 grudnia 2009 TELEDYSKI
Tagi: dream pop, electronic, experimental, folk, orient, psychodelic, shoegaze
Kammerflimmer Kollektief - Jinx (2007)
7 grudnia 2009 RECENZJE

Wskazywanie różnych wariacji na temat krótkich ram czasowych. Poranny wydźwięk wolności ukrytej w samotności. Skuteczny aczkolwiek pretensjonalnie trzymany w poważaniu. Zamilkłe wspomnienia beztroskości pozostają ku uciesze radości. Broniące pokłady siły opuszczają bezbronne mury skóry. Dopuszczają do siebie tylko niewidoczne wnikające wraz z powietrzem myśli o zazdrosnej posturze. Wskrzeszając ciało do działań nie poznaję otoczenia. Plamy obrazów opowiadające nieznane historie. Lubiąc się w nie zanurzać pozwalam na to wszystko nie potrafiąc już spojrzeć za siebie. Podczas wynurzania się wyrasta wrażliwości smak. Ciężki wyrazisty i nie do zniesienia. Fantazyjnie zimne barwy przypominają wtedy o dźwiękach głębiej ukrytych nadających sensu snującego się pod nimi. Nurzanie się w tych ramach zwiewne pozostawia odczucia.
Świadomie intensywne snucie rytmicznych halucynacji.
9/10
1. Palimpsest [6:27]
2. Jinx [7:20]
3. Live At The Cactus Tree Motel [4:14]
4. Gammler, Zen & Hohe Berge [3:55]
5. Both Eyes Tight Shut [3:26]
6. Jinx (Version) [7:10]
7. Nest [2:26]
8. Subnarkotisch [10:46]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: ambient, electronic, experimental, jazz, post-rock
BOWERY ELECTRIC
7 grudnia 2009 ZESPOŁY

Nowojorski zespół założony w 1993 roku przez byłego protegowanego La Monte Young - Lawrence’a Chandlera (wokal, gitara) i Marthę Schwendener (wokal, bas). Do kompletu dobrali perkusistę - Michaela Johngrena i zaczęli grać pierwsze koncerty. Wytwórnia Kranky Records, urzeczona Drop, skontaktowała się z zespołem. Tak doszło do powstania pierwszej płyty długogrającej, pozytywnie przyjętej przez krytyków. Bowery Electric łączy elektryczne brzęczenie gitar, analogowe basy i zawodzący wokal z downtempowym hip-hopowymi beatem. Przy nagrywaniu drugiej, do duetu dołączył perkusista Wayne Magruder. Beat jest wynikiem ich zwiększonych inspiracji hip-hopem i elektroniką. Zmodyfikowali swoje podejście do komponowania i nagrywania, opuszczając tradycyjne rockowe techniki na rzecz tworzenia piosenek z sampli i sekwencjonowania, wciąż jednak używali instrumentów analogowych - i sterty podniszczonych winyli - jako źródeł dźwięku, manipulując nimi poprzez połączenie analogowych i cyfrowych technologii i przetwarzania sygnału. Od nagrania Lushfile zespół nie wydał już żadnego krążka. Lawrence występował z Experimental Audio Research i produkował remiksy dla zespołów takich jak: Calla, Mercova i Tristeza, Martha natomiast wydała album Sola. Bowery Electric to jedna z pierwszych amerykańskich grup występujących z laptopem, mikserem estradowym i samplerem razem z gitarą, basem i perkusją. Ich utwory pojawiły się między innymi na: The new atlantis, Deepwater black - Inclonation vol. one, Chillout basscapes 2 czy Dark city nights vol. 1.
“Wirujące, hipnotyczne beaty wraz z oszałamiającym szeregiem sampli, sekwencji i najpiękniejszego gitarowego noise’u odkąd Kevin Shields ostatni raz włączył swego Fendera Jazzmastera.” (uk.real.com)
Dyskografia:
EP:
Drop (1994)
LP:
Bowery Electric (1995)
Beat (1996)
Vertigo (1997)
Lushlife (2000)
Bowery Electric - Fear of flying
Tagi: ambient, downtempo, elektronica, experimental, post-rock, psychodelic, rock awangardowy, shoegaze, space rock, Stany Zjednoczone, trip hop
BOO AND BOO TOO
4 grudnia 2009 ZESPOŁY
Zespół ze Stanów Zjednoczonych, w jego skład wchodzą: Barret Emke (wokal, gitara), Luke Namee (gitara), Oscar Allen Guinn (gitara), Drew M. Gibson (gitara, efekty), Derek Solsberg (bas), Gaurav Bashyakarla (perkusja). Oscar udziela się w zespole Rooftop Vigilantes, a Gaurav - w Dactyls. Grają indie rocka z lat 90., łącząc burzliwość Sonic Youth i My Bloody Valentine ze swobodną żywiołowością Pavement. Czerpią z Wire i The Wedding Present, nawiązując przy tym do bardziej nowoczesnych zespołów, jak Liars i Broken Social Scene. Krzyczące gitary, łomoczące pianino, głębokie basy, brzęczące wzmacniacze i przede wszystkim wyjący wokal łączą się w formę hałaśliwego muzycznego krajobrazu, który jest bezładny, lecz schematyczny. W ciągu dwóch lat od powstania przeszli przez różne wcielenia i zmiany składu. Występowali z takimi zespołami, jak Broken Social Scene, Magnolia Electric Co., Death Cab For Cutie, The Black Angels, czy Rahim.
“Boo And Boo Too gra namiętny, ponadczasowy rodzaj emo-punka. Tęskny wokal i pełne zadumy gitary rozbudzają w nas nostalgię za tamtymi indie-rockowymi mix-tape’ami, które montowaliśmy w liceum.” (Time Out New York)
Dyskografia:
EP:
Oh (2005)
Boo & Boo Too (2007)
Casste piss set (2009)
LP:
No tempo (2008)
Tagi: ambient, emo, experimental, hardcore, indie rock, jungle, metal, punk, Stany Zjednoczone
Sleeping States - In The Gardens Of The North (2009)
3 grudnia 2009 RECENZJE

Markland Starkie występujący jako Sleeping States jest żywym dowodem na to, że jeśli ktoś ma pomysł na swoją twórczość to potrafi samotnie stworzyć coś, do czego w innych kapelach często potrzeba kilku osób. Płyta In The Gardens Of The North jest trzecim albumem Londyńczyka. Już w pierwszych chwilach słuchania wiedziałam, że to będzie świetny stuff. Po pierwsze, piękny, intrygujący i delikatny wokal. Po drugie, głównie gitarowe tło, które mogłoby się wydawać zbyt ubogie, a jednak stanowi idealne uzupełnienie śpiewu Marklanda. Na każdy numer, jest jakiś pomysł. Nie wkrada się nuda i wrażenie, że “już to gdzieś słyszałam”. Moim faworytem na płycie jest Garden Of The South, numer który niezwykle wpada w ucho i wprowadza w niesmowite wibracje. Zdecydownie pozytywne. Ten krążek jest absolutnie wart uwagi i przesłuchania. Perfekcyjnie koi zmysly, kołysze. Nie wiem jak opisać ten zastrzyk pozytywnej energii, która z niego prominieniuje mimo tego, że nie wszystkie numery są “radosne”.
Świetne aranże, rewelacyjnie brzmiący wokal, który poprzez modulacje i nakładanie daje wrażenie idealnie spójnego chóru. Czy są jakieś minusy? Według mnie nie, ale dla kogoś o innej wrażliwości może brzmieć zbyt flegmatycznie.
10/10
1. Rings of Saturn [4:47]
2. The Next Village [5:29]
3. Showers In Summer [5:34]
4. Breathing Space [4:22]
5. Gardens of The South [4:13]
6. Red King [4:03]
7. On The Beach At Aldeburgh [6:54]
8. A Spiral Not Repeated [3:59]
9. The Cartographer [3:30]
Tagi: experimental, indie, lo-fi, singer-songwriter, Wielka Brytania
Kolejny song Everything Is Made In China
16 listopada 2009 NEWSY

Dostaliśmy już kolejne nagranie od chłopaków z rosyjskiego Everything Is Made In China. Nosi nazwę Sleep-walking. Oczywiście to kolejna świetna piosenka tego tercetu i ciekawy pomysł na teledysk, który współgra z promocyjnym zdjęciem znajdującym się na ich myspace, a może tak będzie wygladała okładka nowego albumu, który już niebawem?…
Tagi: experimental, indie, Rosja, shoegaze
Epic45 - Daylight Ghosts
9 listopada 2009 TELEDYSKI
Tagi: ambient, experimental, post-rock, shoegaze
Nowy singiel Yeasayer
6 listopada 2009 NEWSY

3. listopada grupa Yeasayer wydała singiel Ambling Alp zapowiadający wychodzącą 19 lutego 2010 płytę zatytułowaną Odd blood. Oprócz cyfrowej wersji piosenki, można wejść w posiadanie także limitowanej edycji winylu zawierającego tytułową ścieżkę zremiksowaną przez Memory Tapes i DJ/rupture oraz instrumentale. Ponadto istnieje jeszcze bardziej limitowana wersja z koszulką projektu Jeremy’ego Hymana. Te wszystkie cudeńka zamówić można tutaj.
Tagi: experimental, indie, Psychedelic pop, Stany Zjednoczone
ANIMAL COLLECTIVE
3 listopada 2009 ZESPOŁY

Animal Collective to zespół pochodzący z Baltimore, Maryland, aktualnie działający w Nowym Yorku. Został założony w 2000 roku. Tworzą go Avey Tare (David Portner), Panda Bear (Noah Lennox), Deakin lub też Deacon zwany Strawberry Jam oraz Geologist (Brian Weitz). Nagrania zrealizowane pod nazwą Animal Collective są połączeniem elementów pochodzących zarazem od wszystkich członków kapeli jak i każdego z osobna. Ich działalność nie jest niczym ograniczona. Członkowie zespołu poznali się w szkole i zaczęli nagrywać wspólnie w różnych stylach, współpracowali od młodości. Chociaż grupa często jest określana mianem freak folku lub hałaśliwego popu, to trudno jest zaszufladkować AC, ponieważ ich twórczość jest eksperymentem łączącym różne style i idee na poszczególnych płytach.
Zespół założył własną wytwórnię PAW TRACKS w której realizuje własne projekty, a także wspiera innych artystów.
Wydali osiem albumów studyjnych:
Spirit They’re Gone, Spirit They’ve Vanished (2000) - Animal
Danse Manatee (2001) - Catsup Plate
Campfire Songs (2003) - Catsup Plate
Here Comes the Indian (2003) - Paw Tracks
Sung Tongs (2004) - FatCat Records
Feels (2005) - FatCat Records
Strawberry Jam (2007) - Domino Records
Merriweather Post Pavilion (2009) - Domino Records
oraz 2 albumy koncertowe:
Hollinndagain (2002) - St. Ives, Paw Tracks
Animal Crack Box (2009) - Catsup Plate
Wszyscy członkowie Animal Collective mają swoje własne projekty muzyczne, które są niezależne względem macierzystego zespołu.
Sylwetka perkusisty AC - PANDA BEAR:
Instynktowny, wędrowiec i ciekawski muzycznie Panda Bear (Noah) zawsze poszukiwał miejsc, które byłyby dla niego inspiracją i nadawałyby sens jego twórczości. Jako nastolatek w swoim rodzinnym mieście Baltimore, Panda Bear stworzył swoje pierwsze, solowe nagranie, pierwszy ( i ostatni) album wydany przez Deakin’s (Joshmin) Soccer Star Records. Później Panda postanowił pójść na Uniwersytet w Bostonie. Jednak problemy i zwariowane rzeczy sprowadziły go do Nowego Yorku, gdzie pod koniec milenium doszło do utworzenia wraz z niedawno poznanymi “braćmi” Animal (Avey Tare, Geologist i Deakin’em) Animal Collective narodził się. Gdy prace z Animal Collective są wstrzymane, Panda Bear tworzy mnóstwo własnej muzyki a także współpracuje ze Scotty’m Mou (DJ Casio - Queens ). Organizuje także jam’y z innymi “animal bros”. Z Rusty’m Santos’em tworzy muzykę do pokazów mody. Nigdy nie “skleja” swojej twórczości z określonych dźwięków. Zakres w jakim porusza się Panda zaczyna się od melodii niskich, ściśniętych w stylu Young Prayer a kończy na electro-popie w typie Perso Pitch. Aktualnie przebywa w Lizbonie.
Tagi: experimental, folk, freak folk, indie, indie rock, Stany Zjednoczone
Everything Is Made In China - singiel + trasa + nowy teledysk
3 listopada 2009 NEWSY

W oczekiwaniu na nową płytę, jak na razie możemy cieszyć się nowym singlem zespołu zatytułowanym Automatic. Okładka do niego poniżej:

Natomiast więcej usłyszymy podczas trasy koncertowej goszczącej również w naszym kraju:
1 gru 2009 20:00
Jadłodajnia Filozoficzna Warszawa
2 gru 2009 20:00
Ucho Gdynia
3 gru 2009 20:00
Kontrasty Szczecin
4 gru 2009 20:00
Pod Minogą Poznań
5 gru 2009 20:00
TBA Ostrzeszow
6 gru 2009 20:00
TBA Cracow
7 gru 2009 20:00
TBA Wroclaw
Obejrzeć możemy również teledysk promujący nowy singiel Automatic:
Tagi: experimental, indie, Rosja, shoegaze
Nudge - As Good As Gone (2009)
15 października 2009 RECENZJE

Szukając przymiotnika mogącego określić As Good As Gone na myśl przyszło mi: atmosferyczny. Ta trwajaca ok 40. min płyta, jest leniwą kontemplacją świadomości. Elektroniczna i ezoteryczna. To nie jest muzyka, która wprawi Cie w dobry nastrój, ukoi nerwy po męczącym dniu. Sprzyja raczej nastrojom depresyjnym. Jest spokojna i momentami wręcz ambientowa. Damski wokal sączy się przez głośniki wywołując wrażenie spowolnienia czasu. Mam mieszane uczucia: z jednej strony płyta poprawna pod względem formy, konsekwentna ale irytujący jest nastrój jaki wywołuje w słuchaczu. Ilekroć próbuję się z nią zmierzyć, coś jest nie tak. Piękna okładka, ładne dźwięki, ale…
Najlepiej chyba spróbować samemu, ale trzeba przyznać, że nie porywa…
1. Harmo [4:49]
2. Two Hands [5:19]
3. Verdantique [0:46]
4. Aurolac [6:42]
5. Tito [7:41]
6. Burns Blue [5:35]
7. Dawn Comes Light [8:43]
Tagi: electronica, experimental, idm, indie electronic, post-rock, Stany Zjednoczone
All Angels Gone - Quietly (2005)
12 października 2009 RECENZJE

Nie umiem mówić
Nie potrafię nic wycisnąć z klawiszy
Nie spotykają się słowa
Są fale,
inni w lustrze
… i pusty samochód na drodze
I jest zadumy czas
w myślach bez języka…
10/10
1. Unrelated [6:58]
2. Wave [5:52]
3. Empty Cars On The Road [5:11]
4. Others As A Mirror [14:14]
5. (Stephen H.) [5:04]
oficjalna strona zespołu
zobacz - Others As A Mirror
myspace
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: experimental, Francja, instrumental, post-rock, psychedelic
Morte Macabre - Symphonic Holocaust (1998)
1 października 2009 RECENZJE

Upiorny
Krzycząco niemy
Uzbrojony w pokłady energii
Wybujały
Okryty w strach
Opowiadający
Trzymający w napięciu…
Rewelacyjne wersje znanych utworów muzyki filmowej (horrory) + niezwykły czar
Z wielką przyjemnością obejrzałbym niemy film z muzyką znajdującą się pod postacią ostatniego znacznie rozbudowanego napisanego specjalnie na tę płytę imiennego utworu Symphonic Holocaust. To byłby dopiero obraz!
Morte Macabre to projekt, w którym grają muzycy zespołów Anekdoten i Landberk. Wyśmienita wycieczka wśród unoszącej się grozy. Już dziesięć lat tej mrożącej krew w żyłach historii a ja ciągle w niej. Nigdy nie znudzi mi się ten album!
Ps. Podobno ma powstać kolejna część tej historii.
10/10
1. Apoteosi Del Mistero [4:16]
2. Threats Of Stark Reality [2:59]
3. Sequenza Ritmica E Tema [7:02]
4. Lullaby [8:02]
5. Quiet Drops [6:43]
6. Opening Theme [2:50]
7. The Photosession [7:10]
8. Symphonic Holocaust [17:51]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: alternative, experimental, instrumental, progressive rock, psychedelic, Szwecja
Bibio - Ambivalence Avenue (2009)
13 września 2009 RECENZJE

Wielki mix. Na tej płycie style mieszają się w dość zaskakujący sposób. Po kilku przesłuchaniach łatwiej jest zdefiniować poszczególne utwóry. Momentami lekko hip-hopowe i bardzo przyjemne brzmienia. Idealne w chwili gdy potrzebujemy relaksu, gdy chcemy zamknąć oczy i odpłynąć. Bibio miesza style. Początek płyty to mój faworyt: Ambivalence Avenue i Jealous Of Ross- według mnie najlepszy kawałek; trochę funkowy, ale bardzo chwytliwy, napisany w myśl zasady: do przodu, wciąż do przodu – rozwija się kłębek wełny i wprawia ciało w przyjemne wibracje.
Dalej trafiamy zdecydowanie w styl elektro – hip – hopowy: Fire Ant, nasycone skreczami - na szczęście bez rapowania - zamiast niego pojawiają się miły dla ucha damski wokal z „domieszkami”. Nieco shoegazowy Haikuesque (When She Laughs) rozbudza z klimatu pierwszych utworów, jest bardzo pogodny i delikatny jak pędzące po niebie lekkie chmury… Sugarette to elektroniczna zabawa z dźwiękiem, mimo pozornego na pierwszy rzut haosu, to bardzo fajnie rozkręcający się kawałek, który ewoluuje po to, aby nagle się urwać…
Kolejny skok. Tym razem do gitary akustycznej i klasycznej konstrukcji utworu ze stabilnym, delikatnym, męskim wokalem. Bardzo pozytywny numer. Nostalgiczny i shoegazowy Abrasion przenosi w melancholijny nastrój – według mnie idealna piosenka na zakończenie dnia, kołysze do snu rytmem i chórkami. Nie brakuje także lekkiego ambientu – S’Vive. Cry! Baby! – leniwe, miękkie i chill out’owe, 3:57 bez słów. Płytę zamyka Dwrcan, bardzo ambientowy utwór, jakby oderwany od całej reszty. Mieszanina styli najprawdopodobniej ratuje cały krążek – gdyby Stephen Wilkinson znany jakoBibio zdecydował się na jeden nurt, płyta mogłaby nudzić…
Rozczarowuje tylko długość utworów: najdłuższy trwa 5:55. Szkoda, bo pozostaje niedosyt. Ta płyta nie wymaga skupienia, nie zmusza do większych refleksji, ale jest idealna w chwili gdy chcemy się wyciszyć, uspokoić i odpocząć. Najbardziej pasujący do niej przymiotnik? Przyjemna… Gorąco polecam!
Tagi: ambient, electro-acoustic, experimental, indie electronic, Wielka Brytania
GRIZZLY BEAR
4 września 2009 ZESPOŁY
Grizzly Bear to amerykański zespół folkowy powstały w 2004 roku w Nowym Jorku. Muzyka zespołu składa się na harmonijne wokale wszystkich czterech muzyków oraz klasycznych i elektronicznych instrumentach. Grizzly Bear jest jednym z nielicznych zespołów nieelektronicznych, który należy do renomowanej wytwórni Warp Records. Pierwszy album zespołu nazwany Horn of Plenty pomimo świetnych ocen krytyków muzycznych nie osiągnął sukcesu na arenie alternatywnej. Dopiero drugi z kolei krążek nowojorczyków - Yellow House został w pełni doceniony zarówno przez krytykę jak i przez fanów, zajmując wysokie lokaty w muzycznych podsumowaniach roku 2006. Pod koniec maja 2009 ukazało się trzecie wydawnictwo Grizzly Bear zatytułowane Veckatimest (tak jak jedna z wysepek w stanie Massachusetts), które zgodnie z zapowiedziami muzyków, jest bardziej psychodeliczne od poprzedników. Pierwszym singlem z płyty jest utwór ‘Two Weeks’. Zespół kilka razy supportował Radiohead podczas ich tras koncertowych. Warto dodać, że wielkim fanem Grizzly Bear jest członek Radiohead - gitarzysta Jonny Greenwood.
Tagi: experimental, folk, freak folk, indie, lo-fi, Stany Zjednoczone
GOD IS AN ASTRONAUT
2 września 2009 NEWSY, ZESPOŁY
God Is an Astronaut to trzech muzyków z hrabstwa Wicklow w Irlandii grających post-rocka. Zespół powstał w 2002.
Dyskografia:
2002 “The End of the Beginning”,
2005 “All Is Violent, All Is Bright”,
2007 “Far from Refuge”,
2008 (7 listopada) ‘God Is An Astronaut’.
Skład:
* Torsten Kinsella (wokal, gitara, klawisze)
* Niels Kinsella (bas, gitara)
* Lloyd Hanney (perkusja, syntezatory)
Zespół w najbliższych dniach zagra kilka koncertów w Polsce:
8.09. 2009 w klubie Ucho w Gdyni
9.09. w warszawskiej Progresji
10.09 w krakowskim centrum Manggha
Tagi: ambient, experimental, instrumental, Irlandia, post-rock
65daysofstatic
28 sierpnia 2009 ZESPOŁY
Zespół został założony w 2001 roku przez muzyków: Joe Shrewsbury, Paul Wolinski, i Iain Armstrong. 65daysofstatic (także znane pod skrótami 65dos, 65days czy po prostu 65) to instrumentalna, post-rockowa kapela z Sheffield w Anglii. W ich twórczości słychać dokonania Mogwai czy Tortoise, ale także eksperymentalno-elektronicznego Aphex Twin. W kompozycjach mieszają progresywne, gitarowe sekcje instrumentalne z klawiszami, żywą perkusją i samplami. Od założenia zespołu w 2001 roku wydali 3 pełnometrażowe krążki, które spotkały się z niezwykłym entuzjazmem wśród fanów i krytyków niezależnego grania. To zespół, który godzi zarówno fanów ciężkich brzmień jak i wielbicieli subtelniejszych, alternatywnych dźwięków. W ich utworach usłyszymy delikatne pejzaże tworzone przez klawisze, połamaną, żywiołową perkusję, sentymentalne gitary i szemrającą elektronikę. Całość momentami usypiająco zwalnia tempo by za chwilę ponownie dać się ponieść energii.
Muzycy są znani z częstego koncertowania. Występowali podczas tras koncertowych w Europie, Japonii i Stanach Zjednoczonych. Supportowali m.in. Fear Before the March of Flames czy The Cure. Grali na wspólnych festiwalach z takimi zespołami jak Metallica, Lostprophets, Linkin Park czy Deftones.
Jest to nieoficjalny klip zespołu.
Tagi: electronic, experimental, instrumental, math rock, post-rock, Wielka Brytania
GODSPEED YOU! BLACK EMPEROR
26 sierpnia 2009 ZESPOŁY
Godspeed You! Black Emperor (do roku 2002 - Godspeed You Black Emperor!) jest kanadyjską grupą post-rock’ową, powstałą w 1994 r. w Montrealu. Założycielami zespołu byli następujący muzycy: Roger Tellier-Craig (gitara), Norsola Johnson (wiolonczela), Efrim Menuck (gitara), Mauro Pezzente (gitara basowa), David Bryant (gitara), Thierry Amar (gitara basowa), Sophie Trudeau (skrzypce), Aidan Girt (instr. perkusyjne), oraz Bruce Cawdron (instr. perkusyjne). Grupa jest znana ze swoich wielominutowych, bogato zaaranżowanych kompozycji, nasuwających skojarzenia ze ścieżką dźwiękową do jakiegoś filmu. Według niektórych źródeł grupa podczas nagrywania swych płyt wykorzystywała jednocześnie trzy gitary, dwie gitary basowe, róg, skrzypce, altówkę, kontrabas oraz perkusję.
Obecnie działalność grupy jest zawieszona do odwołania, a muzycy koncentrują się na własnych indywidualnych projektach.
Tagi: ambient, experimental, instrumental, Kanada, post-rock