Śmierć Marka Lincous’a
8 marca 2010 NEWSY

Amerykański multiinstrumentalista Mark Lincous 6tego marca popełnił samobójstwo. Był on filarem zespołu Sparklehorse, który ostatnią płytę In the Fishtank nagrał wraz z Christianem Fennesz’em. Wielka szkoda, że odszedł tak utalentowany muzyk…
cóż tutaj błądzić słowami o tej tragedii… najlepiej posłuchać, wspomnieć, wzruszyć się …. i tęsknić
Tagi: alternative, indie, Stany Zjednoczone
Florence & The Machine - Drumming Song
6 marca 2010 TELEDYSKI
Tagi: indie
Adorable - Fake (1994)
2 marca 2010 RECENZJE
Jak poprzednio. Kawał dobrego rocka, niespokojny, a jednak spokojny, niebezpieczny, ale ciepły. Bez niespodzianek. Płyta wydana nieco ponad rok po Against Perfection jest jak jej bliźniaczka. Nie znaczy to jednak, że jest nudna, przewidywalna, niepotrzebna (tfu!). Z Fake i Against Perfection jest jak z dwiema równie pięknymi siostrami - ciężko się zdecydować na jedną…
Bardzo dobrze, że powstają takie płyty i bardzo źle, że rozpadają się takie zespoły.
1. Feed Me [3:29]
2. Vendetta [4:10]
3. Man in a Suitcase [4:48]
4. Submarine [4:29]
5. Lettergo [3:59]
6. Kangaroo Court [3:27]
7. Radio Days [3:36]
8. Go Easy on Her [4:33]
9. Road Movie [4:17]
10. Have You Seen the Light [4:49]
Adorable - Kangaroo Court
Tagi: alternative, indie, shoegaze, Wielka Brytania
Local Natives - Gorilla Manor (2010)
16 lutego 2010 RECENZJE

Południowa Kalifornia, gubernator-terminator, a tam z nimi tubylcy Local Natives. Bardzo rzadko zdarza mi się słuchać płyty po raz pierwszy i już wtedy wiedzieć, że mi się podoba. Niebezpiecznym jest to, że krążek zahacza o pop, wywołuje to u mnie lekkie drżenie powieki, ale staram się opanować. Granica między komercją a wysublimowanym smakiem jest wbrew pozorom chwiejna. Odczuwam satysfakcję z powodu popularności Arctic Monkeys, lub tego, że na Vivie ujrzałam teledysk Editors. Nie przeszkadza mi popularność jakiejś kapeli do momentu, gdy sami nie zaczynają się tą popularnością dławić. Zmierzam do tego, że w przypadku Local Natives mogłoby się tak stać (módlmy się do bóstw wszelakich aby tak nie było). Wracając do Gorilla Manor: nie można jej odmówić melodyjności i pozytywnej mocy. Nieco androgeniczny wokal jest bardzo kojący i bardzo świadomie używany. Czasem potrzebujemy zasiąść na kanapie, włączyć coś lekkiego - jeśli tak właśnie chcemy spędzić czas to włączamy Rezydencję Goryla i w drogę. Na tej płycie nie ma słabego numeru. Jest melodyjnie, wpadająco w ucho. Minus dla kawałka Ariplanes, bo brzmi jak zerżnięty z Arcade Fire, no ale co zrobić - rockowy tygiel
Dla mnie 10/10
1. Wide Eyes [4:26]
2. Airplanes [3:58]
3. Sun Hands [4:51]
4. World News [4:31]
5. Shape Shifter [5:30]
6. Camera Talk [3:45]
7. Cards & Quarters [4:00]
8. Warning Sign [4:12]
9. Who Knows Who Cares [3:53]
10. Cubism Dream [4:00]
11. Stranger Things [5:46]
12. Sticky Thread [3:48]
Tagi: indie, jungle, rock, Stany Zjednoczone
Dead Sea, The - The Dead Sea (2009)
16 lutego 2010 RECENZJE

Nie mogę sobie teraz za bardzo przypomnieć muzyki rodem z Australii (poza Nickiem), do której bym powracał i zachwycał się nią. Tym bardziej byłem ciekaw, co przyniesie ze sobą pochodzący stamtąd materiał zespołu The Dead Sea, który imiennym krążkiem w zeszłym roku zadebiutował. Ponieważ wiedziałem, że to kolejna grająca post-rocka kapela, zastanawiałem się, czy coś wniesie więcej w muzyczny świat sprowadzony do tych dwóch słów. Po odsłuchaniu słychać, że rewolucji tutaj nie ma. Istnieje jednak coś innego na tej płycie, coś niezwykłego, niebywałego - jest to aura ubarwiona schizofreniczną powłoką. Taką muzykę najczęściej porównuje się do zimnego klimatu Skandynawii, dopiero po tym skojarzeniu próbuje się odnaleźć inne, ale o Australii wątpię byśmy wspominali w tych rozrachunkach. Czy to miejsce, skąd pochodzą muzycy, niesie ze sobą tę chorą przenośnię, czy sami spoglądają w taki sposób i rozmawiają o tym dźwiękami? Nie mam pojęcia, ale wydaje mi się właśnie, że płyta ta skrojona na pewnego rodzaju koncept album, przyciąga wizualnością dźwięków, wystarczy zamknąć oczy. Mimo, iż w większości to krótkie utwory, w których shoegaz’owe gitary mieszają się z post-rock’owym budowaniem kompozycji a całość okraszona jest minimalistycznym spojrzeniem, ich rozbudowany wydźwięk przenosi w jakiś potężny wymiar, gdzie pozostały już tylko myśli i przestrzeń. Obszerność jej jest przygniatająca. Zaczynam bać się kolejnych odsłuchań, milknę wraz z nimi, a czyjeś szepty ciągle podjudzają, odchodzą i zawracają. Zatyka mnie wszechświat wyobrażeń sprowadzany do galaktycznego lotu… i martwe morze wokół.
10 w skali beauforta - to morze tylko z nazwy upodabnia się do trupa
1. Slow Jet [3:06]
2. Okono [1:40]
3. The Devil Bends [4:34]
4. III [2:01]
5. Zabriskie Point [7:49]
6. Nulla Desiderata [2:47]
7. Little Lights [1:45]
8. Departure Gates [5:59]
9. Banquet [2:07]
10. Bandicoots [8:42]
———-
Lucjan Lucimiński
GLASSACRE
12 lutego 2010 ZESPOŁY

Dawno, dawno temu, w kraju, gdzie ludzie chodzą do góry nogami i ujeżdżają kangury, powstał projekt muzyczny o mrocznej nazwie Glassacre. Jego twórcami są panowie Chris Mason i Cam Merton. Grupa wykonuje muzykę shoegaze, ale uwaga - gdy uwzględnimy położenie geograficzne nasuwa się wniosek, że panowie, spoglądając w swe trzewiki, tak naprawdę patrzą do góry.! Jako wpływy muzyczne podają między innymi klasyków, jak: My Bloody Valentine i Cocteau Twins, zespoły rodzime: Severed Heads oraz grupy z kraju związanego osobą królowej: The Smiths i Boards Of Canada. Chris tworzy pod szyldem Chris Mason Implosion, a także w My Majestic Star, natomiast Cam jest szefem wytwórni Hidden Shoal Records. Grupa może się pochwalić jedynie niewielkimi sukcesami, jak prezentowanie ich utworów w radiu czy przychylne recenzje.
Pierwszą epką Glassacre jest Slow Attack z 2006 r., z niej pochodzi singiel Swimming in Greece (2006). Kolejny singiel, September 16th, wydany pierwotnie w 2007 r. i obwieszczający płytę długogrającą Without Sleep (zapowiadaną od tego samego roku), znalazł się na składance A Million Square Miles: A Sample of Western Australian Music (2009). Utwór Sanctuary, b-side singla September 16th, dostał swe miejsce na kompilacji Limit of Maps (2008), a Asleep in the Lake - na The Least Vestige of Land (2006).
Cam zapytany o to, co jest najfajniejsze w byciu w zespole:
“To może brzmieć trochę jak oczywistość, ale: muzyka, piosenki. Robimy muzykę, której sami chcielibyśmy słuchać. Słuchanie ostatecznej wersji utworu, gubienie się w niej i zapominanie, że maczałeś palce w jej tworzeniu jest magią. Wszystko poza tym jest dodatkiem.”
Glassacre - Take Away the Smiles
Tagi: Australia, chillout, downtempo, electronica, indie, shoegaze
Cass McCombs - The Executioner’s Song
12 lutego 2010 TELEDYSKI
Tagi: 4ad, altenative, folk, indie, Stany Zjednoczone
Yeah Yeah Yeahs - Heads Will Roll
27 stycznia 2010 TELEDYSKI
Tagi: alternative, female vocalists, indie, rock
Zacznij Święta alternatywnie
18 grudnia 2009 NEWSY

Już w ten wtorek 22 grudnia warszawska Hydrozagadka zaprasza na wspólne rozpoczęcie przerwy świątecznej. Zanim więc zabijecie karpia, ubierzecie choinkę i upieczecie ciasto, wpadnijcie na koncert 4 alternatywnych kapel, które Was na pewno wprowadzą w rodzinną i ciepłą atmosferę Świąt. A zagrają dla Was: The Spouds, Rachael, Chasing the Sunshine i Parisian Lark. Cena biletu niedroga bo wynosi tyle co cena jednego piwa na miejscu
Start: godzina 20.
Tagi: alternative, indie, Polska, post-punk, shoegaze
BOY IN STATIC
11 grudnia 2009 ZESPOŁY
Zespół z San Francisco, który tworzą Alexander Chen (główny wokal, altówka, klawisze, gitara) i Kenji Ross (perkusja, beaty, sampler, boczny wokal). Ich demo z 2003 r. trafiło pod oględziny The Notwist, którzy w 2004 r. zdecydowali się wydać ich debiutancki album, Newborn. W następnym roku chłopcy z BIS zaangażowali się w trasę koncertową po Europie i Stanach Zjednoczonych jako support 13 & God. Po wydaniu Violet i kolejnych trasach koncertowych (Japonia, Stany Zjednoczone), bogatsi w doświadczenia wrócili do studia, by na nowej płycie - Candy Cigarette - połączyć lata 60. i 80. z całkiem współczesnymi gośćmi, a byli to: Marc Bianchi (Her Space Holiday), Liz Enthusiasm (Freezepop), Ulrich Schnauss. Występowali z takimi zespołami, jak Freezepop, Lymbyc Systym, Why?, Stereo Total. Współpracowali z Her Space Holiday, Alias, Styrofoam, Montag, Helios, Future Bible Heroes. Prywatnie Alexander cieszy ucho muzyką m.in. The Magnetic Fields, Casiotone For The Painfully Alone i Radiohead, a Kenji - The Beach Boys, Wilco i Davida Bowiego.
Dyskografia:
EP:
Lifetime achievement award (2005)
LP:
Newborn (2004)
Violet (2006)
Candy cigarette (2009)
Tagi: indie, pop-rock, Stany Zjednoczone
Sleeping States - In The Gardens Of The North (2009)
3 grudnia 2009 RECENZJE

Markland Starkie występujący jako Sleeping States jest żywym dowodem na to, że jeśli ktoś ma pomysł na swoją twórczość to potrafi samotnie stworzyć coś, do czego w innych kapelach często potrzeba kilku osób. Płyta In The Gardens Of The North jest trzecim albumem Londyńczyka. Już w pierwszych chwilach słuchania wiedziałam, że to będzie świetny stuff. Po pierwsze, piękny, intrygujący i delikatny wokal. Po drugie, głównie gitarowe tło, które mogłoby się wydawać zbyt ubogie, a jednak stanowi idealne uzupełnienie śpiewu Marklanda. Na każdy numer, jest jakiś pomysł. Nie wkrada się nuda i wrażenie, że “już to gdzieś słyszałam”. Moim faworytem na płycie jest Garden Of The South, numer który niezwykle wpada w ucho i wprowadza w niesmowite wibracje. Zdecydownie pozytywne. Ten krążek jest absolutnie wart uwagi i przesłuchania. Perfekcyjnie koi zmysly, kołysze. Nie wiem jak opisać ten zastrzyk pozytywnej energii, która z niego prominieniuje mimo tego, że nie wszystkie numery są “radosne”.
Świetne aranże, rewelacyjnie brzmiący wokal, który poprzez modulacje i nakładanie daje wrażenie idealnie spójnego chóru. Czy są jakieś minusy? Według mnie nie, ale dla kogoś o innej wrażliwości może brzmieć zbyt flegmatycznie.
10/10
1. Rings of Saturn [4:47]
2. The Next Village [5:29]
3. Showers In Summer [5:34]
4. Breathing Space [4:22]
5. Gardens of The South [4:13]
6. Red King [4:03]
7. On The Beach At Aldeburgh [6:54]
8. A Spiral Not Repeated [3:59]
9. The Cartographer [3:30]
Tagi: experimental, indie, lo-fi, singer-songwriter, Wielka Brytania
Kolejny song Everything Is Made In China
16 listopada 2009 NEWSY

Dostaliśmy już kolejne nagranie od chłopaków z rosyjskiego Everything Is Made In China. Nosi nazwę Sleep-walking. Oczywiście to kolejna świetna piosenka tego tercetu i ciekawy pomysł na teledysk, który współgra z promocyjnym zdjęciem znajdującym się na ich myspace, a może tak będzie wygladała okładka nowego albumu, który już niebawem?…
Tagi: experimental, indie, Rosja, shoegaze
Nowa piosenka od Rachael
15 listopada 2009 NEWSY

W piątek, 13 listopada, premierę miała nowa piosenka Rachael, czyli warszawskich mistrzów garażowo-psychodelicznego grania . Utwór, zatytułowany Watchsick, można legalnie ściągnąć z profilu myspace zespołu. Jak mówią jego twórcy, ma on zapowiadać serię piosenek publikowanych co miesiąc w sieci, które następnie zostaną zebrane w jedno wydawnictwo EP. Całość, jak zwykle, zostanie udostępniona w Internecie do pobrania za darmo. Pozostaje na razie cieszyć się Watchsick i czekać na kolejne piosenki!
Tagi: alternative, garage, indie, neo-psychedelic, Polska
Spouds, The - Serenity Is Only A Brainwave (2009)
15 listopada 2009 RECENZJE
Lubię The Spouds. Stwierdziłam to już po zapoznaniu się z ich demem: trochę nierównym, bardzo garażowym, dość surowym, ale jakże oryginalnym jak na nasze polskie realia. Jeszcze bardziej ich lubię po dokładnym przesłuchaniu ich pierwszego oficjalnego wydawnictwa, czyli EP-ki zatytułowanej Serenity Is Only A Brainwave.
Wrażenia ogólne: dostajemy 7 kawałków (stąd dyskusje, czy to na pewno EP-ka, czy może jednak minialbum? – dla mnie bez różnicy), całość trwa 28 minut 16 sekund. Dużo gitar, noise’u i muzycznego brudu. Dość zauważalna (a właściwie słyszalna) perkusja. Wokale na przemian powściągliwe lub, wręcz przeciwnie, wykrzyczane i pełne emocji. Wydźwięk raczej pesymistyczny, ale The Spouds nie tworzą w końcu muzyki dla słitaśnych małolat.
Wrażenia szczególne: za pierwszym przesłuchaniem zaskakuje saksofon, który pojawia się zupełnie znienacka w Broken Sound. Tym bardziej „znienacka”, że poprzednia wersja tego utworu nie zawierała żadnych instrumentów dętych. Na początku wraz ze zdziwieniem, czułam lekkie zniesmaczenie (bo saksofon kojarzył mi się głównie z latami 90. i przebojem Lily Was Here), ale wystarczyło doczekać ostatniego kawałka Crisis, żebym się już uspokoiła. Zresztą, wszelkie moje wątpliwości rozwiał w pełni październikowy koncert The Spouds, więc w momencie, w którym piszę te słowa, wiem już, że ten saksofon jest na właściwym miejscu i nie może być inaczej! Zresztą, nie wiem czy to zasługa saksofonu, czy akurat przypadek, ale właśnie Broken Sound i Crisis są moimi faworytami z całej siódemki. Crisis ze względu na to co się dzieje na samym końcu, a Broken Sound ze względu na wspomnianą już powściągliwość wokalną w zwrotkach, która tak pięknie kontrastuje z refrenami.
A co poza tym? Running with Scissors jest przebojowe aż do bólu (wystarczy raz posłuchać, żeby nie móc się uwolnić od nucenia „It’s like running with scissors” w kółko), chociaż ja mam pewnie inne pojęcie przebojowości niż reszta świata. Absent Lovers także wpada w ucho z energicznym, trochę plemiennym początkiem na bębnach a w The Dreamlife of Angels znajdziemy równie dynamiczne przejście między zwrotkami i refrenami.
A wracając do wrażeń ogólnych: to, co mnie najbardziej zachwyca w większości zgromadzonych na krążku piosenek, to wyraźne, powtarzalne motywy gitarowe. Nigdy nie byłam zwolenniczką wyszukanych, przekombinowanych solówek i wcale się tego nie wstydzę!
Na koniec o sprawie równie istotnej jak zawartość płyty, czyli o jej opakowaniu. Niby nie można oceniać książki po okładce, ale… Ile razy udało wam się zwrócić uwagę na jakąś płytę w sklepie tylko dlatego, że miała ciekawą okładkę? No właśnie. I tutaj kolejny plus dla zespołu: płyta jest ślicznie, minimalistycznie wydana. Wielkie brawa dla Tomka, który jest autorem grafiki. Szkoda tylko, że płyta jest niedostępna w sklepowej sprzedaży, bo na pewno zwróciłaby czyjąś uwagę.
1. Running with Scissors [3:52]
2. No Light [4:09]
3. Broken Sound [4:12]
4. Absent Lovers [2:31]
5. 11 [2:46]
6. The Dreamlife of Angels [4:26]
7. Crisis [6:20]
Tagi: alternative, garage, indie, Polska, shoegaze
Eaststrikewest - Wolvves (2009)
11 listopada 2009 RECENZJE

Jeśli muzykę można porównywać do rozkoszy cielesnych, to Eaststrikewest odbywają swoją płyta prawdziwy stosunek seksualny ze słuchaczem. Gra wstępna w postaci ambientowego God Can’t Take His Eyes Off Me - bez wokalu, jesteśmy wprowadzani w lekkie wibracje. Następnie przechodzimy do bliższego kontaktu: Stumble zaczyna się niepozornie, jednak pod koniec jest już rozgrzaną i pędzącą maszyną, która nie może się zatrzymać. Mocne gitary, szybkie tempo i przelewający się wokal. No właśnie, wokal. Z pewnością nie jest on zaskakujący. Pierwsze skojarzenie jakie pojawiło się w mojej głowie wiązało się z wokalistą post-grunge’owego Silverchair, Danielem Johnsem. Przy dłuższych wokalizach przychodzi mi na myśl Sting - nie wiem czy są to dobre objawy przy tego rodzaju muzyce… Pieszczoty stają się odważniejsze: Welcoming The Ghost to chyba najbardziej “hitowy” numer z całego zestawienia, wpada w ucho i chce się go słuchać i słuchać. W końcu każdy audiofil zna te kawałki, które mają w sobie ten jeden, jedyny fragment, który powala na łopatki. Nagle coś się dzieje, czyżby partner nie miał gumki? Chu! - niczym pozytywka, fortepian i infantylizm - wybija z rytmu. Rekompensata przychodzi wraz The Architect: czysty post-rock z długimi, bardzo emocjonalnymi partiami wokalu. To chyba orgazm. Uśmiechnięta i zaspokojona opadasz na łóżko, endorfiny zalewają Twoje ciało: Electricity.
Mogę zarzucić tej płycie kilka rzeczy: mimo zróżnicowanego ładunku emocjonalnego, trochę monotonne jest używanie tych samych trików, jednak nie jest nudno, o nie! Chciałabym być na koncercie i sprawdzić, czy da się mocniej poruszyć niż tą płytą. Możliwe, że jeśli muzycy Eaststrikewest wkładają tyle energii i emocji w granie za każdym razem to byłoby to wręcz niebezpieczne. Wokal pod koniec płyty wywołuje szyderczy uśmieszek: ile razy można zawyć w ten sam sposób? A może tak buduje się “znak rozpoznawczy”? No i na koniec wizualnie: świetna okładka, właściwie to ona mnie zwiodła na pokuszenie… Nie żałuję.
9/10
1. God Can’t Take His Eyes Off Me [3:01]
2. Stumble [5:27]
3. Welcoming The Ghosts [6:25]
4. Chu! [1:39]
5. The Architect [6:33]
6. Every Whisper And Word Said [5:15]
7. Electricity [5:10]
8. From Here You Can See Everything [1:28]
Tagi: ambient, indie, post-rock, progressive rock, shoegaze
Nowy singiel Yeasayer
6 listopada 2009 NEWSY

3. listopada grupa Yeasayer wydała singiel Ambling Alp zapowiadający wychodzącą 19 lutego 2010 płytę zatytułowaną Odd blood. Oprócz cyfrowej wersji piosenki, można wejść w posiadanie także limitowanej edycji winylu zawierającego tytułową ścieżkę zremiksowaną przez Memory Tapes i DJ/rupture oraz instrumentale. Ponadto istnieje jeszcze bardziej limitowana wersja z koszulką projektu Jeremy’ego Hymana. Te wszystkie cudeńka zamówić można tutaj.
Tagi: experimental, indie, Psychedelic pop, Stany Zjednoczone
BLIND MR. JONES
4 listopada 2009 ZESPOŁY

Zespół powstał we wczesnych latach 90. w Marlow. Tworzyli go: Richard Moore - gitara i wokal, Jamaal Franklin - gitara, Jon Tegner - flet, Will Teversham - bas i wokal, John White - perkusja. Przypuszczalnie ich nazwa pochodzi od tytułów dwóch pierwszych piosenek z płyty Naked zespołu Talking Heads. Ukształtowani przez brzmienia m.in. The Cure, The Telescopes, Slowdive, Ride, określani są żartobliwie “Jethroo Tull shoegazingu” ze względu na obecność dźwięków fletu w ich muzyce. Na Eyes wide wspomagał ich gitarowo Neil Halstead z Slowdive, a na Crazy jazz - Johnny Greenwood z Radiohead ze swoją harmonijką ustną. W okresie swego istnienia byli jedną z czołowych grup na scenie shoegazingu. Ich utwory zostały wykorzystane na składankach: My favourite flavour, Instrumentally yours, An assortment, Feedback to the future, Like a daydream - A shoegazing guide, obok takich zespołów, jak Ride, Slowdive, czy Cranes. Zespół rozwiązał się krótko po wydaniu Tatooine.
Dyskografia
EP:
Eyes wide (1992)
Crazy jazz (1992)
LP:
Stereo musicale (1992)
Tatooine (1994)
Kompilacje:
Spooky vibes: The very best of Blind Mr. Jones (2005)
Over my head: The complete recordings (2008)
Tagi: indie, muzyka psychodeliczna, shoegaze, Wielka Brytania
ANIMAL COLLECTIVE
3 listopada 2009 ZESPOŁY

Animal Collective to zespół pochodzący z Baltimore, Maryland, aktualnie działający w Nowym Yorku. Został założony w 2000 roku. Tworzą go Avey Tare (David Portner), Panda Bear (Noah Lennox), Deakin lub też Deacon zwany Strawberry Jam oraz Geologist (Brian Weitz). Nagrania zrealizowane pod nazwą Animal Collective są połączeniem elementów pochodzących zarazem od wszystkich członków kapeli jak i każdego z osobna. Ich działalność nie jest niczym ograniczona. Członkowie zespołu poznali się w szkole i zaczęli nagrywać wspólnie w różnych stylach, współpracowali od młodości. Chociaż grupa często jest określana mianem freak folku lub hałaśliwego popu, to trudno jest zaszufladkować AC, ponieważ ich twórczość jest eksperymentem łączącym różne style i idee na poszczególnych płytach.
Zespół założył własną wytwórnię PAW TRACKS w której realizuje własne projekty, a także wspiera innych artystów.
Wydali osiem albumów studyjnych:
Spirit They’re Gone, Spirit They’ve Vanished (2000) - Animal
Danse Manatee (2001) - Catsup Plate
Campfire Songs (2003) - Catsup Plate
Here Comes the Indian (2003) - Paw Tracks
Sung Tongs (2004) - FatCat Records
Feels (2005) - FatCat Records
Strawberry Jam (2007) - Domino Records
Merriweather Post Pavilion (2009) - Domino Records
oraz 2 albumy koncertowe:
Hollinndagain (2002) - St. Ives, Paw Tracks
Animal Crack Box (2009) - Catsup Plate
Wszyscy członkowie Animal Collective mają swoje własne projekty muzyczne, które są niezależne względem macierzystego zespołu.
Sylwetka perkusisty AC - PANDA BEAR:
Instynktowny, wędrowiec i ciekawski muzycznie Panda Bear (Noah) zawsze poszukiwał miejsc, które byłyby dla niego inspiracją i nadawałyby sens jego twórczości. Jako nastolatek w swoim rodzinnym mieście Baltimore, Panda Bear stworzył swoje pierwsze, solowe nagranie, pierwszy ( i ostatni) album wydany przez Deakin’s (Joshmin) Soccer Star Records. Później Panda postanowił pójść na Uniwersytet w Bostonie. Jednak problemy i zwariowane rzeczy sprowadziły go do Nowego Yorku, gdzie pod koniec milenium doszło do utworzenia wraz z niedawno poznanymi “braćmi” Animal (Avey Tare, Geologist i Deakin’em) Animal Collective narodził się. Gdy prace z Animal Collective są wstrzymane, Panda Bear tworzy mnóstwo własnej muzyki a także współpracuje ze Scotty’m Mou (DJ Casio - Queens ). Organizuje także jam’y z innymi “animal bros”. Z Rusty’m Santos’em tworzy muzykę do pokazów mody. Nigdy nie “skleja” swojej twórczości z określonych dźwięków. Zakres w jakim porusza się Panda zaczyna się od melodii niskich, ściśniętych w stylu Young Prayer a kończy na electro-popie w typie Perso Pitch. Aktualnie przebywa w Lizbonie.
Tagi: experimental, folk, freak folk, indie, indie rock, Stany Zjednoczone
Everything Is Made In China - singiel + trasa + nowy teledysk
3 listopada 2009 NEWSY

W oczekiwaniu na nową płytę, jak na razie możemy cieszyć się nowym singlem zespołu zatytułowanym Automatic. Okładka do niego poniżej:

Natomiast więcej usłyszymy podczas trasy koncertowej goszczącej również w naszym kraju:
1 gru 2009 20:00
Jadłodajnia Filozoficzna Warszawa
2 gru 2009 20:00
Ucho Gdynia
3 gru 2009 20:00
Kontrasty Szczecin
4 gru 2009 20:00
Pod Minogą Poznań
5 gru 2009 20:00
TBA Ostrzeszow
6 gru 2009 20:00
TBA Cracow
7 gru 2009 20:00
TBA Wroclaw
Obejrzeć możemy również teledysk promujący nowy singiel Automatic:
Tagi: experimental, indie, Rosja, shoegaze
Low Frequency in Stereo - Bahamas
3 listopada 2009 TELEDYSKI
Tagi: indie, instrumental, Norwegia, post-rock
Fleeting Joys - Occult Radiance (2009)
18 października 2009 RECENZJE

Jest jest jest, czysty shoegaze. Fleeting Joys brzmi jak reinkarnacja My Bloody Valentine. Ich debiut Despondent Transponder z 2006 roku jeszcze nie przyniósł tak silnych wrażeń. Jednakże już po nim należało się spodziewać, że następny album może zrobić spustoszenie, taka musiała być kolej rzeczy w tym przypadku. I stało się Occult Radiance podoba mi się jeszcze bardziej niż albumy ich guru. Rzężenie jakie można tutaj usłyszeć rozkłada mnie na łopatki. Dźwięk ten, który z samego założenia jest czymś nieprzyjemnym przynosi mnóstwo pozytywnych emocji i rozładowania. Natłok harmonii trzech zaledwie osób wgniata w fotel a melodie i rytmika pozwalają przedostać się gdzieś poza granicę ciała. Kiedy dodamy do tego całego przyjemnego zgiełku rozmarzone wokale nie udaje mi się jakakolwiek próba zaprzestania słuchania. Choćby czas poganiał, choćby niebo zwalało mi się na głowę…, mimo tego, że utwór A Beautiful End jest już w połowie, nie mam ochoty przerywać tej płyty a dźwięki same jakby próbują się cofnąć. Mimo okrojonych możliwości gatunkowych jest w tej muzyce mnóstwo pomysłów i czarujących chwil. Occult Radiance jest jak wydobywające się z podziemi światło…
9,5/10
1. You Are The Darkness [4:32]
2. Cloudlike Mercury [2:53]
3. Lights Underground [3:59]
4. All Release [3:56]
5. A Beautiful End [5:01]
6. Closer To My World Without Pain [2:59]
7. Don’t Go [5:11]
8. Luminous LA [7:03]
9. The Good Kind Of Tomorrow [3:29]
10. Into Sun & Dark [3:15]
11. Destroyer [3:36]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: dream pop, indie, psychedelic, shoegaze, USA
Gossip - Heavy cross (teledysk na dziś)
18 października 2009 TELEDYSKI
Tagi: indie, indie rock, Stany Zjednoczone
Moonlit Sailor - A Footprint Of Feelings (2008)
14 października 2009 RECENZJE

Tylko 27 minut muzyki na debiucie pochodzącego z Borås w Szwecji zespołu Moonlit Sailor. Kolejna post-rockowa odsłona, w której na pierwszy rzut ucha słychać skandynawską melodię. Bez większych odkryć i podniecenia… nie odnoszę wrażenia by ślady stóp pozostawiały tutaj uczucia lecz te na okładce widoczne na wodzie bardzo mi się podobają. Pozostaje jednak za każdym razem chęć włączenia tego krążka od nowa. Płynie spokojnie oświetlony światłem księżyca dając pewnego rodzaju ukojenie. To akurat jest zadowalające…
Ps. Trwają prace nad kolejną płytą pod tytułem So Close To Life .
6,5/10
1. A Footprint of Feelings [3:24]
2. Night Stroll [4:08]
3. Earls Court [3:38]
4. The Fog Is Lifting [3:46]
5. Waterwall [4:28]
6. Yes [3:21]
7. Once We Were Children [4:30]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: indie, instrumental, post-rock, Szwecja
