Kompendium wiedzy na temat nowej muzyki: shoegaze, post-rock, indie, ambient, trip-hop i inne…

Japandroids - Amplituda temperatur (26.01.2010 Klub Re)

Na zewnątrz -26 stopni, w środku >36.6 stopnia. Po sześciu godzinach dziewiczego pobytu w Polsce, Kanadyjczycy z Japandroids zagrali koncert w sercu Krakowa. Mimo powalającego mrozu, publiczność dopisała i zapełniła szczelnie niewielką salkę koncertową w Klubie Re. Na scenie zetknęły się dwie osobowości: charyzmatyczny, wszechobecny Brian, który “szył” na swojej gitarze jak opętany, oraz nieco bardziej spokojny David. Chłopcy zagrali utwory z Post-Nothing, ale nie zabrakło też nowych kawałków. Jeden z nich, jak zapewnił Brian grają tylko w Europie - swoją drogą ciekawe czy to prawda.
Po przesłuchaniu płyty Japandroids nie spodziewałam się, aż tak ciężkich brzmień. Momentami rzężenie gitar przypominało heavy metalową kapelę. Jeśli chodzi o technikę gry to jestem pod dużym wrażeniem; dwuosobowy zespół zagrał za 4, 5 muzyków - wielkie brawa. Mam wrażenie, że były pewne problemy z nagłośnieniem - pierwszy kawałek, wykrzyczany przez Briana, bardziej drażnił niż intrygował. Później było lepiej. Chłopcy zmieniali się na wokalu. Tuż pod sceną ludzie szaleli w pogo. Mimo sprzyjających okoliczności, Japandroids nie nawiązali hiper intymnego stosunku z publicznością. Czegoś zabrakło, mimo że momentami wyczuwało się sprzężenie zwrotne między sceną a widownią. Może to zmęczenie trasą, a może zwyczajnie gorszy dzień…
Miłe akcenty: Brian dzieli się dwiema butelkami wody Kropla Beskidu z publicznością ;)
Dave stwierdza, że publiczność jest “really awesome”
Mniej miłe akcenty: cena biletu - 30 zł za godzinny koncert wydaje się być nieco na wyrost, myślę że zapowiadana cena 20 zł. byłaby bardziej adekwatna. Niestety wszystko trwało raptem godzinę i pozostał pewien niedosyt.
Podsumowując: fajny koncert, chociaż bywałam na lepszych.

Raveonettes, The - In And Out Of Control (2009)

raveonettes-in-and-out-of-control

Na samym początku zaznaczę, że najlepszym albumem The Raveonettes w całej ich karierze jest debiutancki Whip It On. Osiem garażowych kawałków stanowiących idealną, spójną całość. Zapewne już nigdy nie uda im się nagrać nic równie dobrego, zresztą w ciągu ostatnich lat udowodnili, że zmienili kierunek i nie chcą wrócić do początków. Dlatego uważam, że na kolejne ich płyty nie powinniśmy wciąż patrzeć poprzez pryzmat debiutu, tylko oceniać je osobno.
Daruję więc sobie niepotrzebne porównania.
W takim razie jaka jest najnowsza płyta duńskiego duetu?
Przede wszystkim nadal jest dość garażowa, gitarowa i jednocześnie słodka i seksowna. A do tego jest chyba jedną wielką grą z konwencją. Właściwie każda piosenka ma troszkę inny klimat. I tak:
Bang! czy Suicide to takie opowieści o imprezującej młodzieży z lat 50. Widzicie te włosy upięte w kucyk, rozszerzane spódnice wirujące w tańcu, sweterki z dekoltem w serek i spodnie w kancik? Ja widzę.
Gone Forever jest jak z soundtracku do filmu o studentach z początku lat 90. i o ich bardzo poważnych problemach.
Boys Who Rape zaczyna się jak jakiś hiphopowy kawałek. Naprawdę, zawsze mam wrażenie, że zaraz usłyszę rapującego Murzyna.
Heart Of Stone to chyba najbardziej raveonettsowy utwór z całej płyty, a powtarzający się riff przywodzi na myśl np. Love In A Trashcan. Klimat natomiast jak z jakiegoś zapomnianego westernu, w którym namiętność idzie w parze z przemocą.
Krótkie, półtoraminutowe Oh, I Buried You Today to z kolei hołd dla soulowych ballad z lat 60. Takich jak Stand By Me Bena E. Kinga (może to przez ten bas?).
Natomiast refren Breaking Into Cars mógłby spokojnie zostać wykorzystany w jakimś popowym przeboju z lat 80. śpiewanym np. przez Kim Wilde (ona była boska!).
Break Up Girl! to chyba jedyna pozycja, która stylistyką przypomina czasy Whip It On – szczególnie świetny gitarowo-noisowy początek, który pomału się wycisza.

Gra z konwencją polega tutaj również na tym, że surowość gitar kontrastuje ze słodkim wokalem, a ten z kolei kontrastuje z tekstami naszpikowanymi przekleństwami i opowiadającymi o narkotykach, samobójstwach, przemocy czy rozstaniach. Nie byłoby w tym nic dziwnego, przecież to główna charakterystyka stylu The Raveonettes (pamiętacie ten tekst: „My girl is a little animal, she always wants to fuck!”?). Jednak z tego wynika też największa wada całego albumu. Niektóre piosenki są tak przesłodzone, że aż się niedobrze robi. Ja wiem, że pod tą warstwą lukru kryje się spora porcja goryczy (np. w The Last Dance, czy Boys Who Rape), jednak troszkę trudno się do niej dokopać. Dlatego na albumie wygrywają te utwory, w których proporcje między słodkim a gorzkim są idealnie zrównoważone.

1. Bang! [2:54]
2. Gone Forever [3:36]
3. Last Dance [3:47]
4. Boys Who Rape (Should All Be Destroyed) [3:04]
5. Hearts Of Stone [3:55]
6. Oh, I Buried You Today [1:22]
7. Suicide [3:13]
8. D.R.U.G.S. [4:30]
9. Breaking Into Cars [3:08]
10. Break Up Girls! [4:00]
11. Wine [3:43]


Raveonettes, The - Last Dance

a Sunny Day In Glasgow szuka wokalistki

Na oficjalnej stronie zespołu znajduje się notka na ten temat. Szczególnie pożądana jest kobieta śpiewająca sopranem. Nie ma żadnych przeciwwskazań geograficznych, w oczach zespołu wszyscy są równi, jednak pojawiła się wzmianka, że dobrze by było, gdyby kandydatka pochodziła z Filadelfii lub Sydney, bo tam obecnie przebywają członkowie grupy.

Zespół wydał niedawno album Ashes Grammar, w związku z czym zapowiadają dwie trasy koncertowe: krótką tej jesieni oraz dłuższą w przyszłym roku. Daty jeszcze nieznane.


Making of Ashes Grammar

THE TELESCOPES

The Telescopes to zespół, który powstał w 1986 r. za sprawą Stepehna Lawrie (wokal, gitara akustyczna) oraz Joanny Doran (podkład wokalny, gitara rytmiczna), Davida Fitzgeralda (gitara prowadząca), basisty Roberta Brooksa i Dominica Dillona (bębny i perkusja).
Muzykę, jaką ma w swym dorobku grupa , można określić jako eksperymentalną/noise lecz również lawiruje ona na pograniczu shoegaze i space rocka, a
w ich piosenkach słychać inspiracje takimi artystami jak Jesus and Mary Chain, My Bloody Valentine czy Spacemen 3.
W 1988 r.w wytwórni Cheree, grupa wraz z zespołem Loop wydała tak zwany “split flexi-disc”, na którym zamieściła pierwszy singiel pt. “Forever Close Your Eyes”,
Rok później opublikowali swój debiutancki utwór “Kick the wall” oraz “7th# Disaster” natomiast pierwszy longplay “Taste” wydali za pośrednictwem niezależnego, amerykańskiego What Goes On Records. “Perfect Needle”, przełomowy singiel, również wydany w tej wytwórni, stał się bodajże najbardziej znaną piosenką The Telescopes.
W styczniu 1990 r. zanim światło dzienne ujrzał koncertowy LP “Trade Mark of Quality” ,(w wytwórni Fierce), zespół opublikował 12-inch krążek “To Kill A Slow Girl Walking”. Niedługo po tym, What Goes On Records zbankrutowało a zespół wstąpił do Creation Records i wraz z tą zmianą nadeszła kolejna, w brzmieniu.
Nie był to teraz powolny , wpadający w trans noise rock , (coś na miano Spacemen 3, a sięgając dalej - nawet The Stooges) lecz bardziej przestrzenny,
lekki i rozmarzony dźwięk, który tkwił w świeżo wydanym “Celeste” , “Flying” oraz “Everso”. W ‘91 r. Singiel “Flying” zajął 79 miejsce w UK Charts.
Drugi album studyjny “# Untitled Second” , zawierający sporą dawkę psychodelii i “uduchowionych” rytmów, został wydany w 1992 r. i można zaliczyć go
do grona shoegazowych klasyków.
The Telescopes rozpadł się w ‘94 r. jednakże w ‘96 r. wokaliści ponownie zjednoczyli się i uformowali Unisex, obecnie zespół nieco zapomniany; do Stephena Lawrie
oraz Jo Doran dołączyli Nick Hemming (kompozytor muzyki filmowej), Andrew Foster oraz Dan Thompson.
W 1996 r. ukazał się pierwszy utwór Unisex - “They Do Feel Strange”. Następnie grupa wydała EPkę “Deadlock” w 2000 r. a wkrótce po tym, album “Stratosphere”
Wielką niespodzianką okazał się powrót ‘Telescopes w roku 2002, wydali wówczas “The Third Wave” , a w 2005 r. już czwartą płytę “The Telescopes #4″ w własnej wytwórni ,Antenna Records. Wtedy odbyli trasę po Wielkiej Brytanii, wraz z Experimental Audio Research jako supportem.
W 2006 r. skład znów uległ zmianie, pozostał tylko założyciel zespołu czyli Lawrie , a dołączyła do niego Bridget Hayden, która gra także okazjonalnie w Sunburned Hand Of The Man.
W tym samym roku zespołowi udało się wydać zarówno mini album “Hungry Audio Tapes” jak i EPkę “Night Terrors”. Grupa postanowiła skupić się na eksperymentach oraz muzyce noise ,obecnie koncertuje i wydaje kolejne nagrania.

Newsy o The Telescopes : http://www.myspace.com/thetelescopes
Nieoficjalna strona zespołu : http://www.thetelescopes.com/

autor: Inez

A SUNNY DAY IN GLASGOW

A Sunny Day in Glasgow to zespół wykonujący muzykę łączącą w sobie dream pop, noise pop, shoegaze, indie i ambient. Jego początki sięgają 2005 roku, kiedy to do Filadelfii w USA powrócili z Wielkiej Brytanii Ben Daniels i Ever Nalens. Postanowili stworzyć dwuosobowy projekt muzyczny, Nalens, były mieszkaniec Glasgow, wymyślił również jego nazwę. Po kilku miesiącach porzucił jednak projekt i Daniels zaproponował rolę wokalistki swojej siostrze, Robin. Wkrótce dołączyła do nich Lauren, bliźniacza siostra Robin. Nagrań dokonywano w mieszkaniu Bena i w domu rodzinnym na przedmieściach, gdzie odgłosy ulicy nie przeszkadzały w miksach.
W marcu 2006 roku zespół zebrał kilka swoich piosenek i wydał je jako EP, zatytułowane „The Sunniest Day Ever”. Zainteresowali się nim bloggerzy muzyczni, co przyciągnęło uwagę krytyków i radia. Już jesienią zaowocowało to podpisaniem kontraktu z Notenuf Records.
13.02.2007 zespół wydał swój debiutowy album, „Scribble Mural Comic Journal”. Zebrał on znakomite recenzje, m.in. Drowned in Sound nazwał krążek „pretendentem do albumu roku”.
A Sunny Day in Glasgow zebrali utwory ze swoich wczesnych sesji nagraniowych i wydali je na krążku zatytułowanym „Tout New Age” 10.07.2007.
W sierpniu 2008 roku album „Scribble Mural Comic Journal” ukazał się na winylu nakładem Ruined Potential Records.
Na 15.09.2009 zapowiedziana jest premiera drugiego albumu, zatytułowanego „Ashes Grammar”.
Obecny skład zespołu: Ben Daniels (komponowanie), Robin Daniels (wokal/instrumenty klawiszowe), Lauren Daniels (wokal/instrumenty klawiszowe), Josh Meakim (perkusja), Brice Hickey (gitara basowa).