Japandroids - Amplituda temperatur (26.01.2010 Klub Re)
27 stycznia 2010 KONCERTY

Na zewnątrz -26 stopni, w środku >36.6 stopnia. Po sześciu godzinach dziewiczego pobytu w Polsce, Kanadyjczycy z Japandroids zagrali koncert w sercu Krakowa. Mimo powalającego mrozu, publiczność dopisała i zapełniła szczelnie niewielką salkę koncertową w Klubie Re. Na scenie zetknęły się dwie osobowości: charyzmatyczny, wszechobecny Brian, który “szył” na swojej gitarze jak opętany, oraz nieco bardziej spokojny David. Chłopcy zagrali utwory z Post-Nothing, ale nie zabrakło też nowych kawałków. Jeden z nich, jak zapewnił Brian grają tylko w Europie - swoją drogą ciekawe czy to prawda.
Po przesłuchaniu płyty Japandroids nie spodziewałam się, aż tak ciężkich brzmień. Momentami rzężenie gitar przypominało heavy metalową kapelę. Jeśli chodzi o technikę gry to jestem pod dużym wrażeniem; dwuosobowy zespół zagrał za 4, 5 muzyków - wielkie brawa. Mam wrażenie, że były pewne problemy z nagłośnieniem - pierwszy kawałek, wykrzyczany przez Briana, bardziej drażnił niż intrygował. Później było lepiej. Chłopcy zmieniali się na wokalu. Tuż pod sceną ludzie szaleli w pogo. Mimo sprzyjających okoliczności, Japandroids nie nawiązali hiper intymnego stosunku z publicznością. Czegoś zabrakło, mimo że momentami wyczuwało się sprzężenie zwrotne między sceną a widownią. Może to zmęczenie trasą, a może zwyczajnie gorszy dzień…
Miłe akcenty: Brian dzieli się dwiema butelkami wody Kropla Beskidu z publicznością ![]()
Dave stwierdza, że publiczność jest “really awesome”
Mniej miłe akcenty: cena biletu - 30 zł za godzinny koncert wydaje się być nieco na wyrost, myślę że zapowiadana cena 20 zł. byłaby bardziej adekwatna. Niestety wszystko trwało raptem godzinę i pozostał pewien niedosyt.
Podsumowując: fajny koncert, chociaż bywałam na lepszych.
Raveonettes, The - In And Out Of Control (2009)
28 października 2009 RECENZJE

Na samym początku zaznaczę, że najlepszym albumem The Raveonettes w całej ich karierze jest debiutancki Whip It On. Osiem garażowych kawałków stanowiących idealną, spójną całość. Zapewne już nigdy nie uda im się nagrać nic równie dobrego, zresztą w ciągu ostatnich lat udowodnili, że zmienili kierunek i nie chcą wrócić do początków. Dlatego uważam, że na kolejne ich płyty nie powinniśmy wciąż patrzeć poprzez pryzmat debiutu, tylko oceniać je osobno.
Daruję więc sobie niepotrzebne porównania.
W takim razie jaka jest najnowsza płyta duńskiego duetu?
Przede wszystkim nadal jest dość garażowa, gitarowa i jednocześnie słodka i seksowna. A do tego jest chyba jedną wielką grą z konwencją. Właściwie każda piosenka ma troszkę inny klimat. I tak:
Bang! czy Suicide to takie opowieści o imprezującej młodzieży z lat 50. Widzicie te włosy upięte w kucyk, rozszerzane spódnice wirujące w tańcu, sweterki z dekoltem w serek i spodnie w kancik? Ja widzę.
Gone Forever jest jak z soundtracku do filmu o studentach z początku lat 90. i o ich bardzo poważnych problemach.
Boys Who Rape zaczyna się jak jakiś hiphopowy kawałek. Naprawdę, zawsze mam wrażenie, że zaraz usłyszę rapującego Murzyna.
Heart Of Stone to chyba najbardziej raveonettsowy utwór z całej płyty, a powtarzający się riff przywodzi na myśl np. Love In A Trashcan. Klimat natomiast jak z jakiegoś zapomnianego westernu, w którym namiętność idzie w parze z przemocą.
Krótkie, półtoraminutowe Oh, I Buried You Today to z kolei hołd dla soulowych ballad z lat 60. Takich jak Stand By Me Bena E. Kinga (może to przez ten bas?).
Natomiast refren Breaking Into Cars mógłby spokojnie zostać wykorzystany w jakimś popowym przeboju z lat 80. śpiewanym np. przez Kim Wilde (ona była boska!).
Break Up Girl! to chyba jedyna pozycja, która stylistyką przypomina czasy Whip It On – szczególnie świetny gitarowo-noisowy początek, który pomału się wycisza.
Gra z konwencją polega tutaj również na tym, że surowość gitar kontrastuje ze słodkim wokalem, a ten z kolei kontrastuje z tekstami naszpikowanymi przekleństwami i opowiadającymi o narkotykach, samobójstwach, przemocy czy rozstaniach. Nie byłoby w tym nic dziwnego, przecież to główna charakterystyka stylu The Raveonettes (pamiętacie ten tekst: „My girl is a little animal, she always wants to fuck!”?). Jednak z tego wynika też największa wada całego albumu. Niektóre piosenki są tak przesłodzone, że aż się niedobrze robi. Ja wiem, że pod tą warstwą lukru kryje się spora porcja goryczy (np. w The Last Dance, czy Boys Who Rape), jednak troszkę trudno się do niej dokopać. Dlatego na albumie wygrywają te utwory, w których proporcje między słodkim a gorzkim są idealnie zrównoważone.
1. Bang! [2:54]
2. Gone Forever [3:36]
3. Last Dance [3:47]
4. Boys Who Rape (Should All Be Destroyed) [3:04]
5. Hearts Of Stone [3:55]
6. Oh, I Buried You Today [1:22]
7. Suicide [3:13]
8. D.R.U.G.S. [4:30]
9. Breaking Into Cars [3:08]
10. Break Up Girls! [4:00]
11. Wine [3:43]
Tagi: alternative, Dania, garage, noise pop, shoegaze
a Sunny Day In Glasgow szuka wokalistki
26 września 2009 NEWSY

Na oficjalnej stronie zespołu znajduje się notka na ten temat. Szczególnie pożądana jest kobieta śpiewająca sopranem. Nie ma żadnych przeciwwskazań geograficznych, w oczach zespołu wszyscy są równi, jednak pojawiła się wzmianka, że dobrze by było, gdyby kandydatka pochodziła z Filadelfii lub Sydney, bo tam obecnie przebywają członkowie grupy.
Zespół wydał niedawno album Ashes Grammar, w związku z czym zapowiadają dwie trasy koncertowe: krótką tej jesieni oraz dłuższą w przyszłym roku. Daty jeszcze nieznane.
Tagi: ambient, dream pop, noise pop, Stany Zjednoczone
THE TELESCOPES
6 sierpnia 2009 ZESPOŁY
The Telescopes to zespół, który powstał w 1986 r. za sprawą Stepehna Lawrie (wokal, gitara akustyczna) oraz Joanny Doran (podkład wokalny, gitara rytmiczna), Davida Fitzgeralda (gitara prowadząca), basisty Roberta Brooksa i Dominica Dillona (bębny i perkusja).
Muzykę, jaką ma w swym dorobku grupa , można określić jako eksperymentalną/noise lecz również lawiruje ona na pograniczu shoegaze i space rocka, a
w ich piosenkach słychać inspiracje takimi artystami jak Jesus and Mary Chain, My Bloody Valentine czy Spacemen 3.
W 1988 r.w wytwórni Cheree, grupa wraz z zespołem Loop wydała tak zwany “split flexi-disc”, na którym zamieściła pierwszy singiel pt. “Forever Close Your Eyes”,
Rok później opublikowali swój debiutancki utwór “Kick the wall” oraz “7th# Disaster” natomiast pierwszy longplay “Taste” wydali za pośrednictwem niezależnego, amerykańskiego What Goes On Records. “Perfect Needle”, przełomowy singiel, również wydany w tej wytwórni, stał się bodajże najbardziej znaną piosenką The Telescopes.
W styczniu 1990 r. zanim światło dzienne ujrzał koncertowy LP “Trade Mark of Quality” ,(w wytwórni Fierce), zespół opublikował 12-inch krążek “To Kill A Slow Girl Walking”. Niedługo po tym, What Goes On Records zbankrutowało a zespół wstąpił do Creation Records i wraz z tą zmianą nadeszła kolejna, w brzmieniu.
Nie był to teraz powolny , wpadający w trans noise rock , (coś na miano Spacemen 3, a sięgając dalej - nawet The Stooges) lecz bardziej przestrzenny,
lekki i rozmarzony dźwięk, który tkwił w świeżo wydanym “Celeste” , “Flying” oraz “Everso”. W ‘91 r. Singiel “Flying” zajął 79 miejsce w UK Charts.
Drugi album studyjny “# Untitled Second” , zawierający sporą dawkę psychodelii i “uduchowionych” rytmów, został wydany w 1992 r. i można zaliczyć go
do grona shoegazowych klasyków.
The Telescopes rozpadł się w ‘94 r. jednakże w ‘96 r. wokaliści ponownie zjednoczyli się i uformowali Unisex, obecnie zespół nieco zapomniany; do Stephena Lawrie
oraz Jo Doran dołączyli Nick Hemming (kompozytor muzyki filmowej), Andrew Foster oraz Dan Thompson.
W 1996 r. ukazał się pierwszy utwór Unisex - “They Do Feel Strange”. Następnie grupa wydała EPkę “Deadlock” w 2000 r. a wkrótce po tym, album “Stratosphere”
Wielką niespodzianką okazał się powrót ‘Telescopes w roku 2002, wydali wówczas “The Third Wave” , a w 2005 r. już czwartą płytę “The Telescopes #4″ w własnej wytwórni ,Antenna Records. Wtedy odbyli trasę po Wielkiej Brytanii, wraz z Experimental Audio Research jako supportem.
W 2006 r. skład znów uległ zmianie, pozostał tylko założyciel zespołu czyli Lawrie , a dołączyła do niego Bridget Hayden, która gra także okazjonalnie w Sunburned Hand Of The Man.
W tym samym roku zespołowi udało się wydać zarówno mini album “Hungry Audio Tapes” jak i EPkę “Night Terrors”. Grupa postanowiła skupić się na eksperymentach oraz muzyce noise ,obecnie koncertuje i wydaje kolejne nagrania.
Newsy o The Telescopes : http://www.myspace.com/thetelescopes
Nieoficjalna strona zespołu : http://www.thetelescopes.com/
autor: Inez
Tagi: dream pop, indie, noise pop, shoegaze, space rock
A SUNNY DAY IN GLASGOW
3 sierpnia 2009 ZESPOŁY

A Sunny Day in Glasgow to zespół wykonujący muzykę łączącą w sobie dream pop, noise pop, shoegaze, indie i ambient. Jego początki sięgają 2005 roku, kiedy to do Filadelfii w USA powrócili z Wielkiej Brytanii Ben Daniels i Ever Nalens. Postanowili stworzyć dwuosobowy projekt muzyczny, Nalens, były mieszkaniec Glasgow, wymyślił również jego nazwę. Po kilku miesiącach porzucił jednak projekt i Daniels zaproponował rolę wokalistki swojej siostrze, Robin. Wkrótce dołączyła do nich Lauren, bliźniacza siostra Robin. Nagrań dokonywano w mieszkaniu Bena i w domu rodzinnym na przedmieściach, gdzie odgłosy ulicy nie przeszkadzały w miksach.
W marcu 2006 roku zespół zebrał kilka swoich piosenek i wydał je jako EP, zatytułowane „The Sunniest Day Ever”. Zainteresowali się nim bloggerzy muzyczni, co przyciągnęło uwagę krytyków i radia. Już jesienią zaowocowało to podpisaniem kontraktu z Notenuf Records.
13.02.2007 zespół wydał swój debiutowy album, „Scribble Mural Comic Journal”. Zebrał on znakomite recenzje, m.in. Drowned in Sound nazwał krążek „pretendentem do albumu roku”.
A Sunny Day in Glasgow zebrali utwory ze swoich wczesnych sesji nagraniowych i wydali je na krążku zatytułowanym „Tout New Age” 10.07.2007.
W sierpniu 2008 roku album „Scribble Mural Comic Journal” ukazał się na winylu nakładem Ruined Potential Records.
Na 15.09.2009 zapowiedziana jest premiera drugiego albumu, zatytułowanego „Ashes Grammar”.
Obecny skład zespołu: Ben Daniels (komponowanie), Robin Daniels (wokal/instrumenty klawiszowe), Lauren Daniels (wokal/instrumenty klawiszowe), Josh Meakim (perkusja), Brice Hickey (gitara basowa).
Tagi: ambient, dream pop, indie, noise pop, shoegaze, Stany Zjednoczone