PREMIERA THE SPOUDS
30 września 2009 NEWSY

Wszystkich warszawiaków zapraszamy już w ten piątek na koncert zespołu The Spouds. Nie będzie to jednak zwykły występ, gdyż na ten właśnie dzień przewidziana jest premiera ich debiutanckiego materiału zatytułowanego “Serenity is only a brainwave”. Jeśli lubicie klimaty noisowe, gaze’owe i posthardcorowe, nie może was tam zabraknąć, tym bardziej, że każdy z uczestników wydarzenia otrzyma w prezencie wspomniany krążek zespołu.
Jako gość specjalny zagrają specjaliści od garażowej psychodelii Rachael, a after do białego rana poprowadzi DJ Gracz Duda.
Warszawa, klub Saturator ul. 11 listopada 22.
Piątek 2 października 2009 godzina 20:30, wstęp 15zł (w cenie płyta The Spouds)
Tagi: garage, indie, noise, Polska, post-shoegaze, rock alternatywny
SPOUDS, THE - wywiad
8 września 2009 WYWIADY
Wywiad z warszawskim zespołem The Spouds przeprowadzony podczas ich wizyty w Radiu Aktywnym.
Rozmawiają: Monika Przybecka i Michał Kropiński z audycji Sunday at Devil Dirt.

MP: Zebraliśmy się tutaj po to, aby porozmawiać o waszej nadchodzącej epce Serenity Is Only A Brainwave. My już ją słyszeliśmy, ale jeszcze nie było oficjalnej premiery.
Tomek Skórzyński: Nie było. Czekamy, kiedy wydawca wróci do kraju.
MP: A kto jest wydawcą?
Mateusz Romanowski: Tę płytę finansuje nam klub Saturator. To znaczy koszty nagrań musieliśmy pokryć sami, a oni nam pokryją koszty drukowania i tłoczenia tych płyt. Premiera powinna odbyć się w październiku.
MP: Prawie odpowiedziałeś tym samym na moje następne pytanie… Skoro płyty będą tłoczone, to znaczy, że ukażą się w formie materialnej, a nie w mp3?
MR: Przede wszystkim w formie materialnej, na to stawiamy.
Paweł Gniazdowski: Mamy jeszcze w planie wydanie kaset magnetofonowych.
MR: I to nie jest żart!
MP: Poważnie?
TS: Tak, ale w niskim nakładzie, bardziej w formie gadżetu.
MP: Ale to może być problem, bo nie wiem czy jeszcze ktokolwiek ma magnetofon w domu, żeby odtworzyć kasetę…
MR: W piwnicy każdy ma!
TS: Tylko trzeba dobrze poszukać.
MP: Ok, to będą płyty i kasety. A przewidujecie też wydanie winyli?
MR: Nie, raczej nie, skoro już prawie nikt nie ma odtwarzaczy kaset, to chyba tym bardziej gramofonów…
MP: A w jaki sposób będzie można zdobyć waszą płytę?
MR: Na pewno będzie sprzedaż internetowa, na pewno będzie też można kupić na koncertach…
Kuba Walenda: Ale najlepiej kupić na naszej premierze, na którą serdecznie zapraszamy.
MP: Czyli będzie jakaś oficjalna impreza?
TS: Przy okazji wydania płyty planujemy koncert właśnie w Saturatorze.
Michał Kropiński: To skoro już jesteśmy przy formie płyty, to jak zostanie ona wydana?
MR: Będzie to wydanie digipackowe.
MK: A książeczka będzie?
MR: Nie, to jeszcze nie ten budżet. Ale za 10 lat wydamy reedycję z tekstami.
TS: To jest już pewne!
MP: To my już czekamy (śmiech). A co do procesu nagrywania płyty… Nagrywaliście wszystko sami czy może ktoś wam pomógł?
TS: Wszystko sami!
MR: Z wyjątkiem saksofonu…
TS: A no tak! Na saksofonie, niestety, żaden z nas nie gra. Tak się składa, że sąsiad Pawła, który jest Anglikiem…
PG: I przyjacielem mojego taty…
TS: Świetnie gra na saksofonie, mimo że nie jest zawodowym muzykiem, i bardzo uprzejmie nas wspomógł.
MP: I jak wyglądała wasza współpraca?
MR: Przyszedł, spojrzał na mój gryf, stwierdził w jakiej ma grać tonacji…
TS: I po kilku próbach wybraliśmy jakiś najwłaściwszy motyw.
MP: I w ilu kawałkach się udziela?
KW: W dwóch: w Broken Sound i Crisis.
MP: Właśnie, Broken Sound to utwór, który już wcześniej raz nagraliście.
TS: Ale teraz go przearanżowaliśmy.
MR: Zabrakło nam wtedy partii Pawła…
MP: I dlaczego akurat ta piosenka została nagrana jeszcze raz?
TS: Chcieliśmy ją ulepszyć, bo uważaliśmy, że na to szczególnie zasługuje. Pozostałe utwory z dema też może kiedyś przearanżujemy. Na razie gramy je na koncertach.
MK: Dobrze, a gdzie nagrywaliście?
MR: Nagrywał nas pan Piotr Staniszewski z Centralnej Warszawskiej Wytwórni Dźwięku, który również nagrywał znany i kochany zespół Setting The Woods On Fire…
TS: The Black Tapes chyba też nagrywał…
MK: Ale tylko ich pierwszą epkę.
TS: Tak jest.
MK: I ile wam to zajęło czasowo?
KW: Tydzień.
MR: Nie, to nie był nawet tydzień.
KW: No, sześć dni…
TS: No, pięć…
MP: Zdania są podzielone…
MK: Poprzednio chyba nagrywaliście na setkę, a teraz pościeżkowo, tak?
TS: Wbrew pozorom, demo tez nagraliśmy pościeżkowo, tylko bez metronomu i o 4 w nocy…
MR: To była taka konspirka…
TS: Tak, mieliśmy podbić świat, ale nam nie wyszło…
MP: A czemu nagrywaliście o 4 w nocy?
MR: Bo nagrywaliśmy na sali prób Setting The Woods On Fire, The Car Is On Fire i Kolorofonu i dopiero o tej porze w budynku robiło się względnie cicho, kapele przestawały grać i mogliśmy w spokoju nagrać kawałki.
TS: Z tym że przychodziliśmy tam o 12, a wychodziliśmy o 6.
MR: Raz się nawet zdarzyło, że wyszliśmy o 7.
MK: A potem do szkoły na 8…
TS: Tak, szybki prysznic, pakowanie plecaka…
MP: I na WF! (śmiech)
MK: Ale tym razem chyba nie nagrywaliście w nocy tylko w dzień?
MR: Tak, nagrywaliśmy w godzinach wczesno-popołudniowych, teoretycznie od 11…
PG: Ale Piotr zawsze się spóźniał godzinę, więc koczowaliśmy pod drzwiami studia.

MK: Wracając do wydania płyty…
MP: Właśnie, chcieliśmy zapytać również o okładkę, której autorem jest Tomek, zgadza się?
TS: Tak.
MP: Czy w takim razie zdradzisz nam kogo lub co ona przedstawia?
TS: To znaczy chyba widać, co przedstawia…
MP: No dobrze, ale czyj to portret?
TS: Nie jest to niczyj portret. Mieliśmy parę projektów, drogą głosowania przeszedł mój. Na okładce znajduje się pani, nie jest to żadna istniejąca kobieta…
MP: Przepraszam, ja myślałam, że to pan, tylko z długimi włosami…
TS: Tak? Jak kupicie płytę, to zobaczycie tył i tam będzie pan. W podobnej stylistyce. W każdym razie, chodziło nam o to, żeby przekazać jakąś subtelność, piękno, które z założenia ma symbolizować kobieta, w kontraście z siniakami i śladami krwi pod nosem. Można to nazwać taką alegorią połączenia czegoś brudnego z pięknem, ale też nie chciałem popaść w banał w stylu aniołka z różkami.
MR: Ten obraz jest jak Tomek, z jednej strony frywolny, a z drugiej… oldskulowy…
TS: (śmiech) Tak, frywolny oldskul…
MK: Czy zamierzacie potem uderzyć z epką do jakichś większych wytwórni?
MR: Nie, chyba nie, nie chcemy się sprzedać…
TS: To znaczy jeśli kiedyś nam ktoś powie: „Róbcie, co chcecie, a my was tylko wydamy”, to czemu nie…
PG: Będziemy mieli wtedy lepszy sprzęt przynajmniej!
MP: Podobno jesteście popularni w Bułgarii…
MR: Tak, lubią nas tamtejsi sprzedawcy dywanów. Ktoś tam nawet zremiksował nasze demo z Greatest Hits Andrei Boccelliego, ale nie mogliśmy mu nawet dać popalić drogą sądową, bo nie zarejestrowaliśmy utworów w ZAIKS-ie.
MP: No to trzeba to zrobić, zanim ktoś zacznie handlować waszą muzyką i na tym zarabiać…
MK: A nie wydaje wam się, że może odbiór waszej muzyki byłby lepszy zagranicą niż w kraju?
TS: Możliwe, że tak. Ktoś kiedyś napisał o nas na forum Sonic Youth…
MR: Zarzucono nam wtedy beznadziejną produkcję, ale podobno brzmimy jak połączenie Modest Mouse, Polvo i Sonic Youth. Chociaż wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy jak świetną kapelą jest Polvo…
TS: A co do popularności w Polsce, to nie wiem, czy polski słuchacz jest gotowy na teksty po angielsku. W radiu też raczej tego nie puszczą.
MR: Dokładnie, bo np. w Szwecji jest masa kapel, które śpiewają po angielsku, tworzą muzykę alternatywną, i nawet jeśli niejednoznacznie przystępną, to na pewno akceptowaną przez dużą część tamtego społeczeństwa. I te kapele, dzięki sukcesowi na ziemi ojczystej, mogą pójść z tym dalej.
TS: A u nas musiałoby to pójść w odwrotną stronę, najpierw trzeba by było zacząć od zagranicy, a potem wrócić do kraju.
MK: Jak Behemoth.
MR: Albo jak Poise Rite. Chociaż oni są głównie znani w Polsce z tego, że są znani w Anglii.
TS: Tak, gdyby nie zagrali na Glastonbury, to pewnie u nas nie byłoby w ogóle o nich słychać. Ale na Zachodzie jest też mnóstwo stacji radiowych, które puszczają taką muzykę i mają rzeszę słuchaczy.
MR: A u nas też są, tylko nikt ich nie słucha.
MK: A nie boicie się, że u nas jeszcze nie ma kultury słuchania i małolaci, zamiast słuchać Modest Mouse, czy właśnie Sonic Youth, wolą np. The Kooks?
MR: To znaczy, ja się tego nie boję, bo gram głównie dla fetyszystów. Ja odbieram słuchanie muzyki alternatywnej w Polsce jako swego rodzaju fetysz. Wierzę, że jest trochę dziwnych ludzi takich jak ja, którym spodoba się nasza muzyka. I nie czuję jakiegoś strasznego ciśnienia, żeby nagle tłumy waliły na nasze koncerty. Jasne, że byłoby fajnie, ale nie jest mi to potrzebne do szczęścia.
MP: Zresztą, chyba nie chodzi tylko o ilość słuchaczy, ale też o jakość…
MR: No właśnie. Ja lubię grać dla snobów.
Myspace zespołu: www.myspace.com/thespouds
Myspace audycji, gdzie można usłyszeć niepublikowany fragment wywiadu: www.myspace.com/sundayatdevildirt
Tagi: indie rock, Polska, post-punk, post-shoegaze
PREMIERA ALBUMU BLACK RYDER CORAZ BLIŻEJ
3 września 2009 NEWSY, ZESPOŁY

Znamy już datę premiery debiutanckiego albumu duetu The Black Ryder. Krążek zatytułowany “Buy the Ticket, Take the Ride” ma ukazać się 3o października bieżącego roku nakładem The Anti-Machine Machine. Jest to label założony przez członków zespołu, Aimée Nash i Scotta Von Rypera. Oni sami też są odpowiedzialni za mastering albumu. Jak pisaliśmy wcześniej, w nagrywaniu 11 kawałków wzięli udział liczni goście, m.in.: Ricky Maymi (z The Brian Jonestown Massacre), Peter Hayes (z Black Rebel Motorcycle Club), czy Tim Powels (z The Church). Na profilu myspace zespołu można już teraz posłuchać dwóch przearanżowanych utworów, znanych wcześniej z wersji demo, “Burn and Fade” oraz “Let it Go”.
Tagi: Australia, neo-psychedelic, post-shoegaze, rock alternatywny
LE CORBEAU
14 lipca 2009 ZESPOŁY
Zespół Le Corbeau został założony w 2006 roku przez Oysteina Sandsalena w Norwegii. Nazwa pochodzi od ekranizacji dzieła Charlesa Baudelaira pt. “Kruk”. Główną inspiracją dla powstania zespołu były amerykańskie formacje Skywave i A Place to Bury Strangers. W 2008 roku dołączył perkusista Tord Lovik, następnie basiści Henning Sandsdalen i Henrik Lie, grający na instrumentach perkusyjnych Yngve Hilmo, saksofonista Dag Stilberg oraz drugi wokalista Mette Breddam. Pierwszy album, nazwany po prostu Le Corbeau, został nagrany jeszcze solowo przez Oysteina Sandsalena w 2008. Na drugim oprócz Oysteina, Torda i Henninga wystąpili również gościnnie klawiszowiec Marius Ergo oraz Jorgen Sissyfus Skjulstad grający na klarnecie i saksofonie barytonowym. W 2009 wydana została Evening Chill/Montreal of the Mind, zawierająca wpływy jazzowe i noirowe – główny temat płyty oddaje jej tytuł. Wszyscy członkowie zespołu byli w latach dziewięćdziesiątych silnie związani ze sceną muzyczną Oslo.
Kilka utworów zespołu można posłuchać na stronie http://www.myspace.com/lecorbeaurecord
Tagi: dream pop, Norwegia, post-shoegaze
M83
8 lipca 2009 ZESPOŁY

M83 to pseudonim artysty wykonującego muzykę elektroniczną, Anthonego Gonzaleza. Gonzalez założył grupę z Nicolasem Fromageau w Antibes, we Francji w 2001 roku. Styl muzyki wykonywanej przez M83 przywodzi na myśl shoegaze, zwłaszcza przez częste używanie efektów dźwiękowych i delikatnych, szeptanych słów piosenek, prawie niesłyszalnych na tle hałasu generowanego przez instrumenty. Zespół wielokrotnie remiksował utwory znanych artystów takich jak np. Bloc Party, Placebo czy Goldfrapp.
Wszystkie pięć albumów M83 zebrały pozytywne recenzje, zwłaszcza Dead Cities, Red Seas & Lost Ghosts, ich drugi album, dzięki któremu stali się bardziej znani szerszej publiczności. Przy nagrywaniu trzeciego albumu, Before the Dawn Heals Us, Gonzalez zdecydował, że będzie nagrywał sam, bez Fromageau. Nowy, piąty album M83 zwany Saturdays = Youth ukazał się 15 kwietnia 2008 nakładem Mute Records. Pierwszym singlem z nowego krążka jest utwór Couleurs. M83 zagrał na tegorocznym Open’er.
Dyskografia:
M83 (2001)
Dead Cities Red Seas And Lost Ghosts (2003)
Before the Dawn Heals Us (2005)
Digital Shades (Volume 1) (2007)
Saturdays = Youth (2008)
Tagi: electronica, indie, post-rock, post-shoegaze
AMUSEMENT PARKS ON FIRE
6 lipca 2009 KONCERTY, ZESPOŁY

- amusement parks on fire
Amusement Parks on Fire - Brytyjski zespół pochodzący z Nottingham, grający muzykę określaną jako shoegaze. Ich twórczość ze względu na swój charakter, często porównuje się z muzyką zespołów takich jak Sigur Rós bądź Portishead.
Założycielem grupy jest Michael Feerick, który w 2004 roku sam napisał i nagrał wszystkie utwory do debiutanckiego albumu Amusement Parks on Fire. Krążek został wydany w Wielkiej Brytanii nakładem wytwórni Invada. Następnie zespół podpisał kontrakt z V2 Records i już w pięcioosobowym składzie wydał drugi albym zatytułowany Out Of The Angeles.
Obecny skład zespołu to:
Michael Feerick — gitara, wokal
Daniel Knowles — gitara, produkcja
Peter Dale — perkusja
Gavin Poole — bas
Joe Hardy — klawisze
Dyskografia:
Amusement Parks of Fire (2005)
Out Of The Angels (2006)
Amusement Parks On Fire - Venus In Cancer
Tagi: alternative, indie, indie rock, post-rock, post-shoegaze, shoegaze, Wielka Brytania