Caribou - Swim (2010)
11 marca 2010 RECENZJE

Fantastyczna, etniczno-nowoczesna, eklektyczna. Caribou czyli Dan Snaith popełnił być może najlepszą elektroniczna płytę tego roku. Każdy kawałek jest świeży i pobudzający do życia. Bezbłędne pomieszanie etnicznych instrumentów z nowoczesnym bitem. Wszystkie utwory są bardzo dobre, ale dla mnie bezapelacyjnym numerem jeden jest Bowls. Wprost magiczne połączenie marimby z mantrycznym rytmem i gęstym basem w tle- nie mogę przestać słuchać! Szczerze polecam!
Zdecydowane 10/10
1. Odessa [5:14]
2. Sun [5:44]
3. Kaili [3:18]
4. Found Out [3:18]
5. Bowls [6:20]
6. Leave House [5:11]
7. Hannibal [6:14]
8. Lalibela [2:25]
9. Jamelia [3:38]
Tagi: electronica, experimental, hypnotic, psychedelic
Everything Is Made In China, Powieki - zamieszanie (1.12.09 Hydrozagadka)
10 grudnia 2009 KONCERTY

Wkład w ten koncert miałem nie tylko od strony uczestnika ale zostawię to na boku tak jak nie będę również wspominał o Hydrozagadce, o bossie tego klubu i akustyku pracującemu tam. Nie za bardzo chce mi się też pisać o Powiekach, które w ostatniej chwili zagrały support. Byłem na nich już nie raz, nie dwa i nie jestem odpowiednią osobą do ich komentowania. Wiadomo, że ich lubię. Podczas tego występu chłopaki zagrali jeden! nowy numer, którego wcześniej nie słyszałem więc coś się do przodu porusza i to dobra informacja. Co do nagłośnienia to było naprawdę źle. Zwłaszcza podczas koncertu grupy Everything Is Made In China. I mimo, że Rosjanie mieli swojego akustyka to nic się nie da zrobić z takim sprzętem jakim dysponuje to miejsce. Z wokalem było najgorzej. Chciałbym napisać, że to świetny był występ lecz przy całym moim życzliwym nastawieniu do EIMIC nie mogę. Najgorsze jest to, że nie z ich przyczyny taka wtopa nastąpiła tylko tak jak wspominałem problem był w nagłośnieniu i akustyce samego miejsca. Tym bardziej w dalszym ciągu nie mogę sobie wyobrazić jak fatalnie wypadłoby to w Jadłobaraku. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do upadku całego Dobrego zagłębia. Wracając do EIMIC to oczywiste było, że skupią się na prezentacji i promocji nowej płyty Automatic Movements. I muszę stwierdzić, że lutowy koncert w HRC był bardziej porywający z kilku względów. Na pewno dużą rolę wtedy odgrywało osłuchanie się z materiałem z pierwszego albumu, który dominował. Teraz w większości nowe piosenki usłyszeć można było pierwszy raz a wydaje mi się, że to co się już zna, lepiej “wchodzi” na żywo. Natomiast kiedy słucha się pierwszy raz nowych nagrań przy tak słabym nagłośnieniu to nawet nie można się wyrazić w jakikolwiek sposób o tym nowym materiale. Nie było też aż tak źle, nie chcę demonizować. EIMIC gra fajną, w niektórych momentach naprawdę porywającą muzykę, jednak o płycie Automatic Movements opowiem jak dobrze się z nią osłucham co już mam możliwość czynić dzięki miłemu gestowi jaki sprezentowali mi sami muzycy! Najbardziej irytuje mnie frekwencja w tym 2,5 milionowym mieście, które znów okazało się wioską.
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: experimental, indie rock, post-rock, psychedelic
School Of Seven Bells - Alpinisms (2008)
8 grudnia 2009 RECENZJE

Jeden z debiutów roku 2008! I nie ma w tym żadnej przesady. Już po wcześniejszych nagraniach, sprzed długogrającego krążka, można się było tego spodziewać. Zespół pochodzący z Brooklynu, w którego skład wchodzą bliźniaczki Alexandra i Claudia Deheza oraz Benjamin Curtis (wcześniej Secret Machines), grają jak sami twierdzą Cathedral Cubs Cru-Gaze i szczerze przyznam, że w tej nazwie jest to coś co przedstawiają muzycznie. Jednak będąc ostrożnym należałoby włożyć ich do szafek podpisanych shoegaze, dream-pop, electronic, experimental, psychodelic ale znaleźć też można wstawki typowo orientalne czy folkowe. Idąc dalej należy stwierdzić, że muzyka zawarta na Alpinisms, jest bardzo melodyjna i harmonijna, przy czym, rytm i tępo nabierają mnóstwo znaczenia. Nie mogę się uwolnić od tych dźwięków. Siostry przyciągają głosem i wplatają w dziwny trans ciągłym powtarzaniem fraz (zwłaszcza na Iamundernodisguise). Muszę też zdradzić, że elektronika tutaj użyta, która dodaje tła i rytmu jest naprawdę smakowitą przyprawą. Kiedy już dochodzi do podsumowania, nasuwa mi się jeszcze takie spostrzeżenie, że całość jest cudownie delikatna, zwiewna i pewnie dlatego wnosi w słuchacza świeży podmuch, oczarowanie i przynosi pewnego rodzaju ulgę. Ach to rozmarzenie… Nawet coś z dźwiękowej skali Port-Royal można odnaleźć pod koniec bardzo długiego Sempiterna Amaranth. Wciągająca płyta, kolejna, która pokazuje jak dobrze ma się nowojorska scena.
9/10
1. Iamundernodisguise [3:47]
2. Face To Face On High Places [4:40]
3. Half Asleep [4:20]
4. Wired For Light [4:57]
5. For Kalaja Mari [4:17]
6. White Elephant Coat [4:17]
7. Connjur [4:40]
8. Sempiternal/Amaranth [11:26]
9. Chain [4:22]
10. Prince Of Peace [3:05]
11. My Cabal [5:09]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: dream pop, electronic, experimental, folk, orient, psychedelic, shoegaze
Fleeting Joys - Occult Radiance (2009)
18 października 2009 RECENZJE

Jest jest jest, czysty shoegaze. Fleeting Joys brzmi jak reinkarnacja My Bloody Valentine. Ich debiut Despondent Transponder z 2006 roku jeszcze nie przyniósł tak silnych wrażeń. Jednakże już po nim należało się spodziewać, że następny album może zrobić spustoszenie, taka musiała być kolej rzeczy w tym przypadku. I stało się Occult Radiance podoba mi się jeszcze bardziej niż albumy ich guru. Rzężenie jakie można tutaj usłyszeć rozkłada mnie na łopatki. Dźwięk ten, który z samego założenia jest czymś nieprzyjemnym przynosi mnóstwo pozytywnych emocji i rozładowania. Natłok harmonii trzech zaledwie osób wgniata w fotel a melodie i rytmika pozwalają przedostać się gdzieś poza granicę ciała. Kiedy dodamy do tego całego przyjemnego zgiełku rozmarzone wokale nie udaje mi się jakakolwiek próba zaprzestania słuchania. Choćby czas poganiał, choćby niebo zwalało mi się na głowę…, mimo tego, że utwór A Beautiful End jest już w połowie, nie mam ochoty przerywać tej płyty a dźwięki same jakby próbują się cofnąć. Mimo okrojonych możliwości gatunkowych jest w tej muzyce mnóstwo pomysłów i czarujących chwil. Occult Radiance jest jak wydobywające się z podziemi światło…
9,5/10
1. You Are The Darkness [4:32]
2. Cloudlike Mercury [2:53]
3. Lights Underground [3:59]
4. All Release [3:56]
5. A Beautiful End [5:01]
6. Closer To My World Without Pain [2:59]
7. Don’t Go [5:11]
8. Luminous LA [7:03]
9. The Good Kind Of Tomorrow [3:29]
10. Into Sun & Dark [3:15]
11. Destroyer [3:36]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: dream pop, indie, psychedelic, shoegaze, USA
All Angels Gone - Quietly (2005)
12 października 2009 RECENZJE

Nie umiem mówić
Nie potrafię nic wycisnąć z klawiszy
Nie spotykają się słowa
Są fale,
inni w lustrze
… i pusty samochód na drodze
I jest zadumy czas
w myślach bez języka…
10/10
1. Unrelated [6:58]
2. Wave [5:52]
3. Empty Cars On The Road [5:11]
4. Others As A Mirror [14:14]
5. (Stephen H.) [5:04]
oficjalna strona zespołu
zobacz - Others As A Mirror
myspace
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: experimental, Francja, instrumental, post-rock, psychedelic
Morte Macabre - Symphonic Holocaust (1998)
1 października 2009 RECENZJE

Upiorny
Krzycząco niemy
Uzbrojony w pokłady energii
Wybujały
Okryty w strach
Opowiadający
Trzymający w napięciu…
Rewelacyjne wersje znanych utworów muzyki filmowej (horrory) + niezwykły czar
Z wielką przyjemnością obejrzałbym niemy film z muzyką znajdującą się pod postacią ostatniego znacznie rozbudowanego napisanego specjalnie na tę płytę imiennego utworu Symphonic Holocaust. To byłby dopiero obraz!
Morte Macabre to projekt, w którym grają muzycy zespołów Anekdoten i Landberk. Wyśmienita wycieczka wśród unoszącej się grozy. Już dziesięć lat tej mrożącej krew w żyłach historii a ja ciągle w niej. Nigdy nie znudzi mi się ten album!
Ps. Podobno ma powstać kolejna część tej historii.
10/10
1. Apoteosi Del Mistero [4:16]
2. Threats Of Stark Reality [2:59]
3. Sequenza Ritmica E Tema [7:02]
4. Lullaby [8:02]
5. Quiet Drops [6:43]
6. Opening Theme [2:50]
7. The Photosession [7:10]
8. Symphonic Holocaust [17:51]
———-
Lucjan Lucimiński
Tagi: alternative, experimental, instrumental, progressive rock, psychedelic, Szwecja
A PLACE TO BURY STRANGERS
2 sierpnia 2009 ZESPOŁY

A Place to Bury Strangers to trio grające muzykę z pogranicza shoegazingu i muzyki psychodelicznej, z domieszką indie i space rocka. Zespół powstał w 2003 roku na Brooklynie w Nowym Jorku. W jego skład wchodzą Oliver Ackermann (gitara/wokal), Jonathan “Jono MOFO” Smith (gitara basowa) i Jay Space (perkusja).
Lata 2004-2006 upłynęły pod znakiem częstego koncertowania (m.in. u boku Brian Jonestown Massacre), zespół nagrywał też EP, które następnie sprzedawał na swoich występach. Pod koniec 2006 roku wzbudził zainteresowanie Jona Whitney’a, właściciela wytwórni Killer Pimp, który zaproponował zebranie całego materiału zgromadzonego na EP-kach, zremasterowanie go i wydanie jako LP. Zespół wahał się, jednak ostatecznie doszło do porozumienia. W międzyczasie A Place to Bury Strangers zagrali przed The Jesus And Mary Chain, czyli jedną ze swych największych muzycznych inspiracji. 17.09.2007 ukazał się wreszcie debiutowy album, zatytułowany po prostu „A Place to Bury Strangers”. Ściśle limitowana liczba kopii rozeszła się bardzo szybko, dokonano więc kilku wznowień, ostatnie miało miejsce w listopadzie 2008 roku, nakładem wytwórni Rocket Girl. Krążek został znakomicie przyjęty przez krytyków i szybko zyskał światowy rozgłos, w czym duży udział miały entuzjastyczne opinie opiniotwórczego vortalu Pitchfork. APTBS okrzyknięto nową nadzieją shoegazingu, zyskał też miano „najgłośniejszego zespołu w Nowym Jorku”, a jego muzykę określono, jako „druzgocącą uszy”.
Od tamtego czasu A Place to Bury Strangers koncertowali między innymi z Nine Inch Nails i MGMT.
Na początku 2009 roku zespół podpisał kontrakt z Mute Records. Premiera nowego albumu, zatytułowanego „Exploding Head”, zapowiedziana jest na 06.10.2009.
Tagi: indie, psychedelic, shoegaze, space rock, Stany Zjednoczone
ATLAS SOUND
28 lipca 2009 ZESPOŁY
Atlas Sound to solowy projekt Bradforda Coxa, znanego także z zespołu Deerhunter.
Cox zaczął tworzyć muzykę pod tą nazwą, kiedy w 1994 r. on oraz jego przyjaciel Locket Pundt (także członek Deerhunter) tworzyli nagrania za pomocą magnetofonu karaoke, którego producentem była firma Atlas Sound. Pierwsza płyta Atlas Sound, Let the Blind Lead Those Who Can See but Cannot Feel, ukazała się w 2008 r. nakładem wytwórni Kranky
Bradford Cox udostępnia także muzykę Atlas Sound na blogu:
http://deerhuntertheband.blogspot.com/
Tagi: ambient, electronic, experimental, psychedelic, shoegaze, Stany Zjednoczone
DEERHUNTER
23 lipca 2009 ZESPOŁY
Założony w 2001 r. w Atlancie, w stanie Georgia, amerykański zespół rockowy. Jego członkowie określili muzykę, którą tworzą mianem „ambient punk”, ale brzmienie i kompozycje Deerhunter zawierają elementy charakterystyczne dla wielu gatunków muzycznych takich jak: shoegaze, ambient, art rock, noise rock, post-punk itd.).
Członkowie:
Bradford Cox - wokal, instrumenty elektroniczne, taśmy, perkusja, gitary, dzwonki, akordeon, pianino
Moses Archuleta - perkusja, instrumenty elektroniczne
Josh Fauver - bas, pianino, perkusja, wokal
Lockett Pundt - gitary, organy hammonda, wokal
Whitney Petty - gitara
Dyskografia:
2005: Turn It Up Faggot/Deerhunter
2007: Cryptograms
2008: Microcastle
2008: Weird Era Cont.
Na stronie zespołu http://deerhuntertheband.blogspot.com/ możemy pozyskać informacje nie tylko o koncertach czy nagraniach, ale także o życiu prywatnym zespołu. W jednym z ostatnich wspisów został umieszczony album Micromix 20, który można darmowo sciągnąć.
Tagi: experimental, indie, psychedelic, shoegaze, Stany Zjednoczone